Możecie się na mnie gniewać, ale ja Jarka szanuję. Imponuje mi jego buntownicze usposobienie. Wszyscy wiążą krawaty idealnie, Jarek na odpierdol odwrotnie, cała klasa hetero, jarek odwrotnie, kobiety protestują na ulicach, Jarek na squacie ogląda rodeo, siedząc w rozciągniętych Błaszczakiem kalesonach. Kiedy zarząd mafijnego Pruszkowa na zasadach rotacji i recydywy maszeruje kolejny raz do placówek o charakterze penitencjarnym, mikroskopijny mafiozo z Nowogrodzkiej gwintuje się kurować do lubelskiego szpitala, gdzie na jego potrzeby organizują kameralne warunki.
Kiedy wszyscy walczyli z łupieżem szamponami „18 w 1”, Jarek wyglądał jak kołnierz Pablo Escobara. Nawet kiedy ludzie dopasowywali odzież do swoich gabarytów, jarek pierdolnął skafander Giertychowi z sejmowej szatni i wyglądał na konferencjach jak używany żagiel z jednej z mazurskich wypożyczalni sprzętu pływającego.
Kiedyś Jarka nie lubiłem, teraz jest odwrotnie, bo też lubię i często bywam buntownikiem. Długo zbierał u mnie punkty, ale ostatnio postawił kropkę nad „i”. Owszem, w PiSuarze jest mocna nadreprezentacja debili, szumowin, złodziei i wszelkiej maści kombinatorów spod znaku krzyża. I tutaj Jarek również poszedł pod prąd, wybierając obywatelski konglomerat wszystkich tych cech, uchodzących wśród ludzi – normalnie posługujących się rozumem – za pejoratywne.
Moim zdaniem wybór trafny, bo ciągnie tych przestępców na dno i w konsekwencji do zakładów karnych. Jaram się każdym wystąpieniem Karola, którego zresztą nie oglądam, bo to za każdym razem wizerunkowa porażka i krok do przegranej, odbierającej szanse na masowe uniewinnienia pisowskich bandytów. Jaram się jak Radomiem.
I za to ciebie Jarek szanuję.
