Targowica 2026

Targowica 2026

Skąd tytuł „Targowica 2026”? Chyba nie trzeba tego wyjaśniać. Kiedyś przedstawiciele polskiej magnaterii i kościelni notable poprosili o pomoc w usunięciu ówczesnej władzy carycę Rosji. Rosja miała być rzekomo gwarantem ratowania tradycji, obyczajów, wartości narodowych oraz niezależności państwa, rzekomo niszczonego przez zabójcze wręcz idee z zachodu. Tymczasem targowiczanie szeroko otworzyli drzwi najeźdźcy i ostatecznie doprowadzili do zaborów i utraty niepodległości na ponad 123 lata.

Targowica 2026 pozornie zwraca się w innym kierunku. Idolem stał się Donald Trump, który zarządził porwanie dyktatora Wenezueli i jego żony. Sakiewicz i Kłeczek z propisowskiej telewizji Republika dali sygnał do startu, by snuć marzenia, że Amerykanie przyślą swoich marines także do Polski. Że usuną premiera Tuska i najlepiej wywiozą go w nieznanym kierunku. Do marzeń przyłączyli się niektórzy politycy PiS. Na przykład Mariusz Kamiński. Lecz nie tylko. Poparcie dla takiego wariantu wyrażał też na X Waldemar Buda. Inni politycy byli bardziej wstrzemięźliwi. Nadzieje na usunięcie Tuska to rzecz nienowa.

Targowica 2026, czyli jak rozwijają się zdrajcy

Janusz Kowalski twierdził, że powrót Trumpa do Białego Domu „zmobilizuje wolny świat przeciwko reżimowi Tuska”. Przemysław Czarnek wprost twierdził, że po wygranych przez Trumpa wyborach powstanie „przestrzeń na obalenie rządu Donalda Tuska”. Dominik Tarczyński wyrażał nadzieję, że dzięki nowemu prezydentowi USA „koalicja 13 grudnia” rozpadnie się, a prawica odzyska władzę. Bardziej eufemistycznie mówił Mariusz Błaszczak, że jeśli Donald Trump wygra wybory w USA, polski rząd Donalda Tuska powinien podać się do dymisji. Dlaczego? Co mają do rzeczy wybory w innym kraju do naszych wyborów?

Można myśleć, że rozróba medialna kilku propisowskich propagandystów z telewizji Republika i kilku nie najważniejszych polityków PiS, to tylko polityczny folklor. Jednak te głosy uruchomiły tysiące fanów w tzw. socialmediach. Lecz doczekały się już poparcia z wielu stron. Jacek Piekara – pisarz – a obecnie propagandysta prawicowy napisał: Jeśli ktoś poda mi armatę, by do rządu Tuska strzelić, to nie zapytam kim ten ktoś jest i jakie ma intencje, ale skoncentruję się na tym, by salwa była celna… No cóż. Jeśli to nie jest wezwanie do przestępstwa i obalenia rządu przemocą, to znaczy, że nic nie jest dziś przestępstwem.

Oceń artykuł

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

1 Komentarz

Komentowanie jest wyłączone.