Dzień na opak

W Polsce najwyraźniej wszystko wraca do normy, czyli do zwykłego stanu pożaru w domu wariatów. Kolorowo, jarczmarcznie, jak zwykle z przytupem: na co nam rozsądek i umiar, kiedy jest aborcja, patriotyzm, ułańska fantazja i znów groźnie wieje ze wschodu wiatr historii? Właśnie teraz zaczniemy spór o aborcję, jak w zegarku, żeby publiczność nie była zawiedziona. Wszak wszyscy spodziewali się i przepowiadali, że wraz z wygraną pożremy się o drugorzędne głupoty – i oto zaczyna się, jak w zegarku. Trup „dobrej zmiany” jeszcze dobrze nie ostygł, a nawet jakby coś mu ostatnio drgnie strupieszała rączka czy nóżka. Zdrowe toto nigdy szczególnie nie było, ale oby pogrzeb nie okazał się przedwczesny. Z doświadczenia wiadomo, że jak można jeszcze gdzieś ludzi poszczuć, nieco jeszcze zanarchizować kraj, coś dodatkowo ukraść czy nakłamać – zombie zaczyna podrygiwać w takt panaprezesowych jadowitych zaklęć.

Choć z pamięcią im się ostatnio mocno pogorszyło. Amnezja taka. Nie pamiętają, kim byli i co robili przed komisjami, zapominają nazwisk własnych wiceministrów spraw zagranicznych… i gorzej jeszcze czasem. Mieli takie międzynarodowe osiągnięcie, lepsze od Tuska na czele KE, bo patriotyczne, swojskie, z przyzby i polskiego zapiecka. Komisarza rolnictwa, nie w kij dmuchał! I co? No nie pamiętają faceta, zasłona mroku, twilight zone, jak kamień w czarną dziurę. No nie ma gościa i nigdy nie było.

Za to jest kolejna Duda, co to z rolnikami teraz będzie rozliczać Tuska za „Zielony Ład” i dwa miesiące rządzenia. Wiecie, przyzwyczajenie, druga natura: „Zielony Ład” lekko nieobecnego Januszka, handel tym całym zbożem z Ukrainy przez krewnych i znajomych pisiego królika, nawoływania pisiego ministra, żeby nie sprzedawać zboża, bo cena wzrośnie – to przecie MUSI być wina Tuska! No bo czyja?

W ten oto magiczny winotuskowy sposób troskliwy związkowiec Duda (co jest z tym nazwiskiem, do cholery?!) obudził się z ośmioletniej hibernacji i teraz będzie bronił rolników. Furda tam, że poniektóry z tych „rolników” ma na traktorze transparent z wezwaniem Putina na pomoc, furda, że szwendają się tam po ruskich pieniądzach renegaci w rodzaju Brauna, jakby wprost z ruskiej ambasady wyszli. Furda, że rozdmuchiwanie tego teraz, to szkodzenie Ukraińcom w niezbyt dla nich przychylnej fazie wojny. Furda, że sprawę należy załatwić szybko, delikatnie i po cichu, bo mamy wojnę z krwawym szaleńcem u naszej granicy.
Ważne, że Duda Piotruś może udawać wielkiego szefa „Solidarności”, bo w stanie wojennym jako zielony beret obstawiał budynek reżimowej TVP. Ważne, że dziad z Żoliborza uznał, że może na tej anarchii uratować jeszcze procencik i dwa w sondażach, jak zwykle „ratując Polskę”, choć w istocie ją naraża.
I ważne, żeby była wina Tuska z tej Kaczyńskiego. Na odwrót, rozumiecie? Wszystko na odwrót:

Dzień na opak

Na pewno znacie tę sytuację:
Tobołki tłuką się za plecami,
Rodzina jedzie gdzieś na wakacje,
Ojciec za kółkiem zgrzyta zębami.

Dziatwa się nudzi i dokazuje,
Co trzy minuty „daleko jeszcze?”,
Najmłodsze flaki wprost wyrzyguje,
Korek zaś łapie samochód w kleszcze.

Wtedy mateczka nieoceniona,
W odorze gazów, więc poprzez łzy,
Niemal w obłędzie, cała spocona:
„A może byśmy zagrali w gry?”

Tak to i w Polszcze z dawien bywało,
Obywatelu, obywatelko:
Gdyby ci żyć się odechciewało,
Rządzący dadzą ci pomoc wszelką.

Koniec do końca wiązać próbujesz,
A rząd kolejny z ochoty drży,
Wypruwasz żyły, biegasz, harujesz –
A oni znowu by chcieli „w gry”.

Różnie: w „komórki do wynajęcia”,
W monopol nerwy mają ze stali
I w „salonowca” (choć na kopnięcia),
A już najchętniej w „durnia” by grali.

Myśmy, rzec można, przyzwyczajeni,
Bo ta rozrywka już od pradziada,
Aliści teraz i my zdumieni
Inwencją zabaw pisiego dziada.

Trudno uwierzyć, co się zdarzyło,
Babę omamił, starego chłopa;
Z niedowierzaniem aż się patrzyło,
Jak Polska bawi się w „dzień na opak”.

Żal było patrzeć: dorośli ludzie
Nagle gremialnie powariowali,
Dla Jarosława występnych uciech,
W żabki na rozkaz przez się skakali.

Jego wyłączne rządy, jak wiecie,
Wzorową miały być demokracją;
Gdy nienawistne swe bzdury plecie,
Choć trącą siarką, są świętą racją.

Skoro na opak, to nie pobieżne,
Lecz kompleksowe czas podjąć kroki:
Bo sądy wtedy są niezależne,
Kiedy on z Ziobrą pisze wyroki.

Dalej się wszystko układa snadnie:
Z największej dziwki największa cnota,
Ten, co najwięcej z kasy nakradnie,
To jest najszczerszy właśnie patriota.

Przedstawiam zatem – Panowie, Panie:
Mąż zaufania z teką premiera,
Ze wszystkich właśnie najbardziej kłamie,
Z GRUNTU wartości ziemskie popiera.

Młodzi to przecież przyszłość narodu,
Więc zrozumiałe, że fuchę chwyta,
Aby w oświacie narobić smrodu,
Największy ciemniak i hipokryta.

Walczy z korupcją – o jaka śliczna,
Bo z wąsikami na swoim czele,
„Bezstronna” służba „apolityczna”,
Co opozycję podsłucha śmiele.

Wszak dzień na opak, więc dla kawału,
Skarbnikiem wodza SB delator,
A za sędziego zaś Trybunału
Stanowojenny jest prokurator.

Że wolność słowa, kiedy jej zakaz,
„Publiczną” tubą partia nas szczuła,
A wódz żałośnie nam w eter płakał,
Że dlań jest szajka mediów nieczuła.

Oto „prawica” socjal rozdaje,
Od słusznej partii z jej sekretarzem;
Cnym parafianom na rozwód staje
Trzeci już przed tym samym ołtarzem.

I tak ze wszystkim: prawda jest kłamstwem,
Głupiec jest mądry, świnia mentorem;
Wolność niewolą, uczciwość draństwem,
Wódz demokracją, a łajdak wzorem.

Widzę – publiczność zasadę czuje,
Dobra moneta jest tu fałszywa;
W tę grę się wygra oraz bryluje,
Gdy się narodu przyszłość przegrywa.

Nie wiem, jak u was, lecz ja pasjami
Lubię, gdy sensu ma trochę świat,
Nie umiem chodzić do góry nogami,
Gdy z dnia na opak jest osiem lat!

Stąd moja prośba, moi kochani.
Czy ciut rozsądku w zapasie mamy?
Nie dajmy więcej szulerom mamić
Albo rozsądniej – jeśli już gramy.

Znów się zaczyna: te swary głupie,
Aborcja, cyrki, symbol, histeria
I piórko pawie w sarmackiej dupie,
Kiedy nadchodzi z zewsząd mizeria.

Kto by nie rządził, patrzmy na ręce,
Gdzie szkoła, szpital, przychód z surowca;
A niech Jarosław weźmie w podzięce,
Kopa na rozpęd z „salonowca”.

 

Oceń artykuł

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.