Wiecie, jak to jest. Niektórych rzeczy pisać nie wypada. Jest coś takiego jak kindersztuba, poza tym żyjemy wśród ludzi i przesadna szczerość niekoniecznie jest mile widziana. W końcu mamy różne temperamenty, cele życiowe; różne doświadczenia i poziomy inteligencji: pożądane jest, aby różnice między nami tonować, aby kanalizować punkty zapalne w nieistotne spory, aby pamiętać, że wszyscy jesteśmy ludźmi i z tej racji przyjęliśmy pewne zdobycze cywilizacyjne – jak na przykład ta, że każdy człowiek jest godzien pewnej dozy niezbywalnego szacunku.
No i dobrze, no i świetnie: w społeczeństwach liberalnych to w zasadzie działa – nic mi do tego, czy lubisz biczować się przy Biblii, czy hasać z piórkiem pawia w tyłku, dopóki mnie do swoich hobby nie zmuszasz.
Aliści każda wolność i dobrostan ma wroga w postaci prozy życia: wszystko chce istnieć i konkurować, także głupota, nienawiść i ciemnota. Taka jest natura rzeczy, to nieustanna ewolucyjna walka o przetrwanie, nie ma co liczyć na to, że jeśli coś okaże się mądre, to zostanie zaakceptowane: o nie, istota świata nie polega na spirali coraz lepszych rozwiązań, tylko na spirali ciągle zwalczających się rozwiązań, w których ich sens pełni rolę zgoła najmniejszą. Życie, to ciągłe walenie łbem w mur, aby sprawdzić, który najtwardszy.
W związku z tym mieliśmy przez ostatnie osiem lat atawistyczny nawrót dość znanych z polskiej historii opcji nazwijmy to, hmm… „intelektualnych” – i nie ma absolutnie znaczenia, że przez ostatnie trzysta lat zostały przetestowane i zaowocowały dwukrotnym zniknięciem Polski z mapy. Ewolucja jest ślepa: przychodzą kolejne pokolenia ciemnych durni i walą łbem w ścianę do zamroczenia, bo a nuż tym razem zadziała.
Stąd nieco gorzki ton mojej odezwy.
Ja wiem, że wiele na to poradzić nie można. Pokolenie za pokoleniem musi wydać z siebie jednostki tyleż poczciwe, co dość durnowate. Tymi stadami bezrefleksyjnych poczciwców wciąż od nowa i w żenująco jednostajny sposób manipulują nieco bystrzejsze jednostki. Jeśli dochrapaliśmy się demokracji liberalnej, to jest to szczyt naszych możliwości i jutrzenka postępu obyczajowego i technicznego, niemniej 90 procent ludzkości nadal tkwi w tym samym jaskiniowym układzie, który tak szalenie od tysiącleci się nie sprawdza, że musimy koniecznie go powtarzać w korowodzie niekończących się hekatomb i rzek krwi.
Stąd moja złość: otóż od ponad ćwierć wieku znaleźliśmy się w gronie tych nielicznych szczęśliwców, którzy trafili w totka i znaleźli się w tej niewielkiej puli ludzi żyjących w wolnych, demokratycznych krajach. Wydawałoby się, że po trzydziestu latach porównań nawet imbecyl powinien wiedzieć, że złapał Pana Boga za nogi. Jak od ponad trzystu lat nie.
Ach, chciałoby się! Jeżeli czegoś się w tym świecie nie docenia poza pięknem i sztuką, to głównie skali i przemyślności ludzkiej głupoty. Tego, jak głupota potrafi być sprytna.
Przepraszam zainteresowanych. Ja naprawdę unikałem obrażania zwolenników tego bagna, które pewien psychopata o niejasnej tożsamości seksualnej wprowadził w tym kraju. Ja naprawdę starałem się powściągać swój język pamiętając, że winni są głównie kłamcy i hochsztaplerzy wykorzystujący prostych i maluczkich. Ja naprawdę stroniłem od tego, aby obrażać ludzi zacnych, którzy zostali przez mafijnych manipulatorów ograni i oszukani.
Ale ile można. Ile?! Jak długo można patrzeć na renesans myśli, że Ziemia jest płaska. Ile jeszcze można mieć szacunek dla ludzi, którzy zachowują się jak psy Pawłowa, śliniąc się na najprostsze propagandowe cepy i nie widząc oczywistości, które pchają się przed oczy? Jak długo jeszcze można znosić głupotę dla jej poczciwości, kiedy głupota ta ściąga nieszczęście i koszmar na nas wszystkich, także tych choć ciut mądrzejszych? Może pora po prostu przestać się kajać za to, że się ma niewczesne myśli o czyjejś inteligencji: dobra, kochani, ja wiem, że chcecie dobrze, że jesteście szczerymi patriotami, że uważacie się za strażników wartości i macie ustalone poglądy na rolę moralności, ale jesteście niestety na tyle naiwni i głupi, że ludzie bez zasad, sumienia, moralności i jakichkolwiek zahamowań wykorzystali was, aby szerzyć zdradę, niszczenie kraju, hipokryzję, kłamstwo, złodziejstwo i niemoralność na niespotykaną dotąd skalę.
Otóż, moje wy patriotyczne robaczki: w imię swoich niezłomnych przekonań doprowadziliście do sytuacji, w której cyniczni bandyci, mydląc wam oczy, zrobili z was ostatnich durniów. I nie, to nie jest bynajmniej pierwszy przypadek w historii.
Pozwólcie zatem, że choć raz powiem wam, co myślę. Mimo waszej poczciwości, mimo niezbywalnego szacunku, który wam się należy, mimo waszych dobrych chęci – skutki waszej głupoty są tak dalekosiężne i przerażające, iż czuję się w obowiązku wystosować do was niniejszy apel, otóż:
Jesteście bandą obłąkańców.
W sumie to nie jest śmieszne. Macie dwie partie naszpikowane gejami jak sernik rodzynkami (szczególnie w Solidurniej) i jesteście homofobami, z mediów zrobiliście partyjny ściek i bredzicie o wolności słowa, wasz wódz prący do jednoosobowej autokracji bredzi o demokracji, skłócając nas z Zachodem bredzicie, jacy jesteście antyrosyjscy, szczując ludzi na siebie łkacie coś o swoim mniemanym chrześcijaństwie, drąc mordy o złodziejach nakradliście więcej, niż wszystkie poprzednie ekipy razem wzięte, piejąc o prawdzie kłamaliście każdego dnia i w każdej kwestii, bełkocząc o Polsce przez wszystkie przypadki i odmieniając słowo „narodowe” na wszelkie sposoby skłóciliście ten naród jak nikt od komunistów u władzy, skamląc o silnym państwie rozmontowaliście i ośmieszyliście administrację, urzędy i system prawny, nawijając makaron na uszy o ruskich zdrajcach zrobiliście ministra obrony z faceta dającego ruskim kontrwywiad na tacy i włamującego się do siedzib NATO z łomem, piszcząc coś o esbekach, agentach i PZPR mieliście z tajnego współpracownika SB szefa finansowych machinacji całego złodziejskiego zaplecza „jedynie słusznej partii”, a ze stanowojennego prokuratora oskarżającego opozycjonistów za Jaruzela zrobiliście szefa komisji sprawiedliwości, a potem sędziego TK – i tak jest ze wszystkim.
Jesteście bandą obłąkańców! Szkoda, że większość narodu zorientowała się tak późno i szkoda, że teraz trzeba będzie naprawiać ten dom wariatów po waszym „Napoleonie” latami. W sytuacji wojny na granicy grożącej narodowemu bytowi doprowadziliście państwo do anarchii, do walki dwóch systemów prawnych i do stanu, kiedy byle kanalia za pieniądze, czy stanowisko sprzedałaby własną matkę i kraj, bo rozmontowaliście wszelki wstyd, hamulce i zahamowania. Szczujecie naród na naszych militarnych i gospodarczych sojuszników, skłócacie nas z Zachodem – jedynym gwarantem naszego bezpieczeństwa – a w zamian wspieracie mniej lub bardziej jawnie agentów polityki Kremla, siedzących w kieszeni Putina – Orbana, Le Pen i innych. Gracie na osłabienie współpracy z UE, co jest ruską racją stanu tylko po to, że wasz żoliborski dziad chce sobie wykroić własny folwark na kształt białoruskiego i nie w smak mu dzielić się władzą z jakąkolwiek międzynarodową instytucją, choćby to był dla Polski jedyny gwarant bezpieczeństwa! I po to, żeby się tą władzuchną bawić lasuje wam mózgi gomułkowską propagandą o strukturze i urodzie cepa, jak za jego młodości w partyjnych antysemickich i antyzachodnich „stowarzyszeniach”. Ten „doktor” chowany na marksistowskiej doktrynie i teorii dziejów przez swojego promotora Ehrlicha ma do was, swoich wyznawców właśnie takie podejście, jakie mieli marksiści do „ukochanego” ludu – już on was do szczęścia doprowadzi, za durną mordę, jak będzie trzeba. Dlatego tak mu nie w smak zachodnia wolność i liberalizm i dlatego jego propaganda ideologiczna tak ślicznie pokrywa się z putinowską. O, już wy byście Europę urządzili, tradycyjnie, konserwatywnie, czerwono albo brunatnie – bo to zawsze ten sam syf, który musi wszystkim nałożyć kaganiec i zaglądać w majtki – dla ich „szczęścia”, ma się rozumieć:( Z kłamstwa zrobiliście prawdę, ze sprzedajności cnotę, ze złodziejstwa patriotyzm, z ciemnoty powód do dumy! „Koń, jaki jest, każdy widzi”. To nie jest problem, że jesteście ciemni – problemem jest to, że uważacie się za oświecenie, które powinno spłynąć na cywilizowaną resztę świata!
Obyście dostali za to stosowną „nagrodę” i nie dla zemsty, ale po to, żeby nikt w przyszłości nie ważył się tak niszczyć Polski.
Ach i byłbym zapomniał… Tusk i Komorowski z tymi samymi żonami przez całe życie i gromadką dzieci i wnuków, to jest „tęczowe lewactwo”. Jarucha z kotem, Krysia z sałatką i bezdzietny Duda to zaś nasi śliczni katolicy bredzący o wychowaniu dzieci, konserwatywnych wartościach i upadku cywilizacji.
Wy bando the billi… Rozważających ilość diabła na główce szpilki, a nie mających pojęcia, co to logika i argument. Bo po raz tysięczny, kolejny, przerażający, niszczący dusze swą jednostajnością i ponurym smrodem piekła wybrukowanego waszymi „moralnymi” chęciami: „Meine Ehre heisst Treue” i „cel uświęca środki”…
Naprawdę nie jest wam wstyd?! Kompletnie?! Żeście sprzedali się za perkal i paciorki, bo mieliście tyle akurat rozumu, żeby starczyło na najstarsze sztuczki propagandowe o wrogach i złodziejach?
A z każdym dniem i z każdym nowym odkryciem ohydy kaczego projektu będzie gorzej.
Ale to przecież jeszcze nie dosyć ohydy, przecież was stać na wiele, wiele więcej! Tyle lat wycieraliście sobie gęby esbekami – a po cichu wyhodowaliście własnych! Miliardowe przewały własnej oligarchii nic im nie przeszkadzały. Pisi marszałek latający rządowym samolotem, żeby poruchać nieletnie Ukrainki, to był ktoś do ochrony dla tych „kryształów”. Ale ordynarnie produkować fałszywe kompromitujące materiały, montować prowokacje na przeciwników politycznych, doprowadzać ich do aresztów wydobywczych albo do śmierci, podsłuchiwać opozycję i wysyłać jej na telefony fałszywki, swoim „oficerom” fundować dziwki – o, to potrafili jak z nut, JAK PRAWDZIWI ESBECY. I teraz, kiedy każdy kolejny sąd ich skazuje za te nikczemności – bo jakże może nie skazać, skoro są niezbite dowody – wychodzi na to ta nędzna imitacja prezydenta, ten chłopczyk na posyłki waszego naszczalnika, bez kręgosłupa, godności, smaku, gustu, wstydu – i pluje milionom Polaków w gęby, bredząc o kryształowej uczciwości bandytów, którzy łamali ludziom życia!
Obserwując Kaczyńskiego przez lat ponad trzydzieści wiedziałem, że niezłe z niego ziółko – ale w najgorszych koszmarach nie podejrzewałem, ile on z ludzi potrafi wydobyć ohydy, zgnilizny, bezwstydu! I ta maszyna deprawacji jeszcze się rozpędza, jeszcze się stroi w piórka moralności, patriotyzmu, racji! Sołżenicyn pisał w „Archipelagu Gułag” jak w potwornym systemie pojawia się wartość dodana: suma ludzkich niegodziwości daje coś więcej, coś jak działalność szatana. W pewnym momencie aż trudno uwierzyć, że takie piekło jest dziełem tylko człowieka: a wyście zapragnęli małym ludziom dać kolejny raz narzędzia do otworzenia kolejnych piekieł. W imię niebiańskich wartości, rzecz jasna, wy głupcy.
Myślę, że głębia i odczucie istoty tego, jak to wszystko jest obrzydliwe – jeszcze przed nami. Z kolejnymi tonami gnoju i hektolitrami gnojówki parszywej zmiany, które zaczęły się zewsząd wylewać, poczucie ohydy będzie rosnąć.
Jak będziecie patrzeć w lustro? No jak?! Komu oddaliście dusze? Za co? W swej mniemanej poczciwości, słuchając o „prawdziwych Polakach”, o honorze, godności, chrześcijaństwie – oddaliście dusze w pacht wężom, które nawoływały do nienawiści, wykluczenia, nietolerancji, zła.
Od ponad stu lat dysydenci, literaci, ludzie kultury, mędrcy – piszą tysiące stron o zorganizowanym przemysłowo złu, o konwejerach śmierci, o oddawaniu wolności w pacht diabłu, o zbiorowym szaleństwie nacjonalizmu, ksenofobii, rasizmu, wykluczenia. Wszystko jak krew w piach. I po co? Po co żeście oddali dusze, co przyświeca temu poświęceniu, co jest podstawową przesłanką tego, że jak od tysiącleci w imię prawości wybraliście nieprawość i zgniliznę?! Ano w ostatecznym rezultacie to, żeby jeden psychopata z dość krótkim terminem przydatności miał władzę. Per saldo tylko po to.
Gdzie nie poskrobiesz palcem, zgnilizna – ale to przecie mało. Martuchna ze stadkiem gachów, których oszukuje czyje są dzieci, czy inne tam Chorosińskie, mi nie wadzą, bo każdy niech żyje jak chce. Ale one muszą koniecznie pisać felietony i wypowiadać się o wierności i świętości rodziny! A pisia policja polityczna musi chronić kolejnych „zięciów” LK mimo ich jaskrawych przewałów – bo przecie tak się właśnie walczy z korupcją!
Cała ta pisia zgraja ględzi bez przerwy o uczciwości, patriotyzmie, odpowiedzialności, moralności – bo tego jaskrawo nie ma! Czy uczciwy musi sto razy dziennie wkładać w uszy, jaki to on uczciwy?! Nie, po tym poznasz złodzieja! Czy jest wśród nich ktoś, kto nie jest rozwodnikiem lub złodziejem? Choć jeden?! I tacy ludzie kładą wam w uszy tyrady o moralności, bo:
Jesteście obłąkani. A wiecie czemu?
Nie można już powoływać się na dobre chęci i nieznajomość tematu. Beczycie jak owce za wilkiem przebranym w owczą skórę o znajomości historii i szanowaniu tradycji.
No to ja wam coś powiem.
Nie macie pojęcia o historii Polski. Nie macie pojęcia o jej tradycji. Kompletnie nie kleicie tego, co z wami wyczyniają pazerne miernoty. Możecie do woli tatuować sobie kotwice Polski Walczącej, przerzucać się pustymi deklaracjami o żołnierzach wyklętych czy grzmieć o patriotyzmie. Nie ma to głębszego znaczenia, bo tak jak we wszystkim, jesteście w tym po prostu powierzchowni:
„Rzadko na moich wargach –
Niech dziś to warga ma wyzna
Jawi się krwią przepojony,
Najdroższy wyraz: Ojczyzna.
Widziałem, jak się na rynkach
Gromadzą kupczykowie,
Licytujący się wzajem,
Kto Ją najgłośniej wypowie.
Widziałem, jak między ludźmi
Ten się urządza najtaniej,
Jak poklask zdobywa i rentę,
Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.
Widziałem, jak do Jej kolan –
Wstręt dotąd serce me czuje –
Z pokłonem się cisną i radą
Najpospolitsi szuje.
Widziałem rozliczne tłumy
Z pustą, leniwą duszą,
Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej
Resztki sumienia głuszą.
Sztandary i proporczyki,
Przemowy i procesyje,
Oto jest treść Majestatu,
Który w niewielu żyje.
Więc się nie dziwcie – ktoś może
Choć milczkiem słuszność mi przyzna
Że na mych wargach tak rzadko
Jawi się wyraz: Ojczyzna […]”
Bo gdybyście mieli JAKIEKOLWIEK POJĘCIE O HISTORII POLSKI, to byście potrafili zidentyfikować, jakie to wady narodowe wymazały Polskę z mapy pod koniec XVIII wieku i w roku 1939. I potrafilibyście zrozumieć, że te wady narodowe gloryfikujecie i próbujecie ściągnąć na nas wszystkich to nieszczęście po raz trzeci. I – mając choć nieco więcej oleju w głowie – potrafilibyście zadać jedno, proste pytanie: PO CO JAKIŚ CZŁOWIEK NAS SZCZUJE NA NASZYCH RODAKÓW? Jaki jest jego cel? Co chce osiągnąć?
Wiem. Nie zadaliście sobie nigdy serio tego pytania.
Nie taka jest rola obłąkanych…
Ze wschodu nadciąga szaleństwo. Oby nie wybuchło, ale stosując logikę dziejów i analogie historyczne – niestety wybuchnie.
Sądzicie, że miarą waszego patriotyzmu są gromkie słowa i napisy na koszulkach? Nie. Miarą waszego patriotyzmu jest stanięcie do walki z nadchodzącym zagrożeniem naszego bytu, narodowego i państwowego. Jeśli wolicie nadal szerzyć anarchię, bo jedna miernota o przerośniętym ego straciła władzę, to, z całym szacunkiem, wsadźcie sobie te koszulki w dupę.
stronasimona.wordpress.com

