Słynny serial HBO o medialnym cesarstwie amerykańskich miliarderów, zyskał właśnie polską wersję. „Sukcesja” w amerykańskim wydaniu to satyryczny, szyderczy i gorzki obraz amerykańskiej klasy bogaczy. Miliony widzów na całym świecie oglądały wewnętrzne wojny o schedę po wiekowym magnacie medialnym, który jednakże wcale nie chciał umrzeć.
Widzowie zgodnie twierdzili, że w serialu „Sukcesja” nie ma ani jednej sympatycznej postaci, że wszystkich bohaterów z czystym sumieniem można nienawidzić, bo są podstępni, niemoralni, wredni i pozbawieni ludzkich uczuć. W polskiej wersji podobieństw jest kilka. Też jest walka o schedę po miliarderze. Też jest potentatem medialnym. Tylko nie wiemy nic więcej.
Niepotwierdzone plotki głoszą, że to ostatnia żona właściciela Polsatu odpowiada z bliskie związki tej telewizji z ekipą Jarosława Kaczyńskiego, która rządziła przez osiem lat. Rzekomo dzieci chciałyby to zmienić. A bliski romans z polityką jest im nie w smak. Ale to także są plotki. Zainteresowanych tematem odsyłam do całej serii artykułów w Gazecie Wyborczej.
Faktem jest, że wszystkie firmy naszego polskiego magnata medialnego stanowią potężną część gospodarki i wszelkie zawirowania wokół nich mogą się odbić czkawką nie tylko rodzinie właściciela, ale nam wszystkim. Czy Polsat stanie się mniej propisowski? Czy dalej będzie promował całkiem dziwaczne nieraz postaci w polityce? Jak na razie w polskiej wersji „Sukcesji” mamy same niewiadome. Tak naprawdę nie wiemy nic o bohaterach dramatu, ani o tym, co się naprawdę kryje za alarmującymi artykułami prasowymi. Nic nie wiemy. A może to i lepiej.
