Religia, zdrowie i podatki

religia

PiSuar oraz Konfabulacja wyją jak łożyska w polonezie, że eNeFZet zdycha finansowo, a chorzy są proszeni o natychmiastowy powrót do zdrowia. Hipokryzję wyjebało poza skalę, szczególnie wśród ciężko upośledzonego elektoratu. Od czasu do czasu przeglądam profile egzemplarzy, które nazywają mnie chamem i zauważyłem pewien trend. Swoje profile mają zasrane linkami do zrzutek na leczenie potrzebujących, których nie obejmuje zjawisko refundacji. Tego oczywiście nikt nie czyta, ponieważ tego są dziesiątki pod rząd. Czyli krew w piach.

Mam jednak genialny w swej prostocie pomysł. Otóż jest w Polsce instytucja, a mianowicie kościół, obficie obdarowywana przez budżet, ponieważ mówimy o kwocie ponad 20 miliardów złotych rocznie. Kiedyś jeden interlokutor, nienachalnie bystry, zarzucił mi, że bredzę. Tymczasem w 30 sekund znalazłem konkretną informację o tym, że sama religia w szkołach to 1,8 mld. Od zatrzęsienia kapelanów w policji, strażach wszelkiej maści, wojsku, szpitalach, a nawet w urzędach skarbowych. Myślę, że 20 miliardów ociupinkę poprawiłoby sytuację w służbie zdrowia.

Nie mam nic do osób wierzących, bowiem jeśli komuś wiara przynosi ukojenie czy cokolwiek innego, to ja się bardzo cieszę. Natomiast personel naziemny sprawdza się lepiej w klimatach nautycznych i awiacyjnych. Przy okazji nie drenując budżetu państwa. Ktoś płaci za bilet, natomiast kontroler lotów dba, aby klient nie pier*** z wysokości dziesięciu kilometrów na głowę razem z podręcznym bagażem. To samo tyczy się podróży morskich czy też śródlądowych. Mnie kler do szczęścia potrzebny nie jest. Lecz gdybym kiedyś doznał łaski wiary w cokolwiek, będę uprawiać modły w polu z rzepakiem lub w windzie. Uważam, że to odpowiednia pora na zerwanie niekorzystnej umowy jaką dla Polski jest konkordat. Badania wskazują, że zdecydowana większość Polaków zgłasza siebie jako osoby wierzące, więc nic prostszego jak tylko wprowadzić podatek kościelny z korzyścią dla wszystkich. Zainteresowani niech biorą na siebie koszty utrzymania pośredników pomiędzy chmurkami, a asfaltem.

* * *

Mnie irytuje, że z moich podatków finansowana jest instytucja, która nie potrafi się rozliczyć ze zbrodni jaką jest pedofilia. Kiedy hydraulicy, kierowcy lub księgowi idą do pierdla za ciągoty do dzieci, księża idą na inną parafię i są pomijani w rejestrze przestępców seksualnych. Wkur*ia mnie ładowanie się kościelnych hierarchów w życie obywateli i ustawianie im „mebli”. Wskazywanie kto na szacunek zasługuje i dlaczego nie są to osoby LGBT. Zresztą to lipnie wychodzi, kiedy się okazuje, że najbardziej zagorzali przeciwnicy osób o innej orientacji seksualnej, stają się bohaterami medialnych doniesień o udziale w orgii homoseksualnej na terenie plebanii w Dąbrowie Górniczej, gdzie obiekt księżych westchnień zmarł po poczęstunku pigułką gwałtu. Nie wspomnę o tym, że bezkarnie uchodzi kościołowi sprawa angażowania się w politykę i notoryczne łamanie ciszy wyborczej. Jeśli ktoś ma życzenie przepisać swój majątek na osobę duchowną, to tylko i wyłącznie jego sprawa. Decydowanie za mnie, niespecjalnie mi się podoba. Wolałbym wesprzeć pomoc psychologiczną dla dzieciaków, zamiast tuczyć pazerny kler.

Postaw kawę autorowi.

Oceń artykuł

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.