Rebranding

Rebranding

Partiom politycznym zdarza się zmieniać logo. Przeważnie zresztą chodzi o jego unowocześnienie lub uproszczenie symbolu. Do zmiany nazwy raczej nie dochodzi, pomijając przypadki, gdy zmienia się ideologiczna linia organizacji, co jest rzadkie. Rebranding samej tylko nazwy i logo w polityce to pomysł raczej kuriozalny. Brytyjscy Torysi i Labourzyści są do swoich nazw przywiązani od setek lat. Demokraci i Republikanie w USA to marki trwałe jak Ford i Coca Cola. Nawet w Polsce jest politycznie dość stabilnie.

Rebranding zdarza się częściej w biznesie, choć tam także ceniona jest stabilność. Jeśli jakaś marka, znak towarowy, czasem nazwa firmy istnieje od dziesięcioleci, jest to powód do dumy. Nawet małe lokalne polskie firmy z chęcią umieszczają datę swego powstania, aby podkreślić tradycję i stabilność. Dla biznesu jest to też częsty sposób, by zmieniając nazwę i logo, odrzucić nieudane działania. Nowa nazwa pomaga zacząć od nowa nieudanym inicjatywom. Ale dlaczego ugrupowanie Ziobry robi rewolucję na kilka miesięcy przed wyborami?

Logo ziobrystów było kiepskie. Złośliwi śmieli się, że bardziej przypomina arabskie litery, niż symbol solidarności. Jednak nowy symbol, który ma przypominać kształt Polski, też nie udał się za bardzo. Już po kilku dniach słychać śmiechy, że w tym logo najbardziej widoczna jest czerwona kreska dziwnie układająca się w literę „J”, jak Jarosław. Ale podtekst jest znacznie poważniejszy.

Konflikt między ziobrystami a resztą tzw. Zjednoczonej Prawicy jest już wyraźny. Ziobro niedawno publicznie zarzucił Morawieckiemu kłamstwo. Morawiecki krytykuje Ziobrę, również publicznie. Drobne podkładanie sobie świni jest na porządku dziennym. Zaś niektórzy obserwatorzy sceny politycznej sądzą, że Kaczyński może już Ziobry i jego konfratrów nie przyjąć na listy wyborcze PiS. Jeśli rebranding ziobrystów jest skokiem na głęboką wodę z powodu wyborów, to może być to dobra wiadomość. Być może utoną.

5/5 - (1 vote)

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.