W różnych krajach europejskich są różne rozwiązania dotyczące płacy minimalnej. Wśród krajów Unii Europejskiej minimalna płacę wprowadziło 21 z nich. Dolnej granicy płacy nie wprowadziły jedynie Dania, Włochy, Cypr, Austria, Finlandia i Szwecja. Jednak, poza Cyprem, funkcję regulacyjną pełnią również silne związki zawodowe, które potrafią na pracodawcach, także państwowych, wymusić odpowiednią wysokość płacy, a także jej rewaloryzację. W Polsce płaca minimalna regulowana jest przez rząd.
Zastanawiając się nad funkcjami, które pełni płaca minimalna, warto zauważyć kilka istotnych czynników. Ponieważ przedwyborczo rząd PiS obiecuje podniesienie płacy minimalnej do 4000 złotych, nie bez znaczenia są konsekwencje ekonomiczne. Ekonomiści liczą, że około 3,6 miliona pracowników będzie od nowego roku pobierać płacę minimalną. Jednak to nie wszystko. Polskie przepisy stoją wyłącznie na straży płacy minimalnej w firmach prywatnych. A to oznacza, że poniżej płacy minimalnej znajdą się tysiące pracowników zatrudnionych w instytucjach państwowych i samorządowych.
Aby wyrównać ich pensje do minimalnej. trzeba będzie im dopłacać dodatki do pensji. W pierwszym rzędzie dotyczyć to będzie nauczycieli. Już nie tylko stażyści i kontraktowi znajdą się pod kreską, ale nawet nauczyciele mianowani. To oznacza, że tzw. awans zawodowy stanie się bezsensowny i będzie traktowany jako pośmiewisko. Oprócz tego są pracownicy pomocy społecznej, część personelu niższego w szpitalach, urzędnicy i pracownicy państwowi oraz samorządowi. Spora część z nich to ludzie po studiach, od których wymaga się dość dużych kompetencji zawodowych. A tymczasem pracodawca państwowy i samorządowy będzie im wypłacał coś w rodzaju jałmużny, aby ich płaca nie była niższa niż płaca minimalna
Jeśli płaca minimalna rośnie w wyniku inflacji i populistycznych obietnic rządu, a nie z powodu wzrostu wydajności pracy, to doprowadzi to do problemów. Pojawi się zjawisko znane doskonale z czasów PRL. Ludzie wyrażali je złośliwym sloganem: „Czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy”. To przepis na ekonomiczną katastrofę.
