Gdy spróbowalibyśmy przeanalizować zawartość wypowiedzi polityków PiS, od lokalnych watażków zaczynając a kończąc na samym nadprezesie, zbawcy ojczyzny, czyli Jarosławie Kaczyńskim, to – po odrzuceniu waty słownej – zostałaby tylko deklaracja kompletnej niemocy. Unia Europejska chce nas zniszczyć, więc nie udało nam się wykorzystać milionów euro z KPO. Opozycja z Tuskiem na czele to zdrajcy, którzy sterowani są z Brukseli. A Bruksela to wróg Polski. Uważajcie na tego ryżego – mówi prezes – bo to zdrajca. Sterowany z Brukseli, Berlina i Moskwy jednocześnie. Nieważne, że logicznie to bezsens. Ważne, że prezes to mówi z głębi swego podłego serca.
Z przemówień notabli wyłania się obraz porażającej niemocy. Morawiecki wciąż deklaruje: „chcemy, aby…” Nie udało się nic, ale to dlatego, że zła Unia nam przeszkadza. Chcemy, aby prąd był tani, ale wiecie, Putin, wojna i wrogie Polsce decyzje brukselskich ciemnych sił. Chcemy, aby tanie było paliwo i gaz, ale nie udało się, bo Orlen musi być silny, bo wtedy silne jest państwo. Oczywiście chcemy też, aby inflacja spadła, ale wiecie, to wszystko przez Berlin, Moskwę i Brukselę. Wszędzie czai się zdradziecka opozycja, wspierana przez wraże siły z zachodu i wschodu. A my, choć rządzimy od ośmiu lat, nic nie możemy zrobić, bo siła złego na jednego.
Wszechobecny chcemyabizm
Kiedyś był taki sportowiec, który stał się sławny z powodu mistrzowskiego żonglowania piłką. Potrafił tak doskonale podbijać piłkę nogami, głową, barkami, że aż trafił do księgi rekordów. Jednak w żaden sposób nie przełożyło się to na praktyczne umiejętności gry i nigdy nie stał się gwiazdą żadnej liczącej się drużyny futbolowej. Podobnie pisowska władza. Dali 500+, teraz podwyższają na 800+, bo demografia jest ważna. Szczują policję na kobiety, żeby efekt mrożący zmniejszył ilość aborcji, a tymczasem wskaźniki demograficzne lecą w dół na łeb, na szyję. Depopulacja nastąpi o 100 lat szybciej niż przypuszczano. Rząd broni narodu przed groźnymi uchodźcami, ale wielkie koncerny mają swoje potrzeby, więc ściąga jednocześnie setki tysięcy imigrantów z biednych krajów muzułmańskich. I tak jest z każdym obszarem działań tej władzy.
Jedyne, co się udaje, to partykularne osobiste korzyści. Premier – wiedząc o inflacji – zainwestował miliony w antyinflacyjne obligacje, zanim ktokolwiek inny dowiedział się o ich istnieniu. Płacimy bardzo drogo za paliwo, ale Obajtek szybko staje się milionerem. Opieka zdrowotna jest w stanie zapaści, ale miliony dostaje Tadeusz Rydzyk i inne instytucje kościelne. Miliardy przeznacza się na propagandę. Lista milionerów pisowskich rośnie wręcz błyskawicznie. A co mówi Kaczyński? Że wszystko i wszyscy sprzysięgli się przeciwko najlepszym rządom od czasów Mieszka Pierwszego. Żeby głosować na PiS, bo teraz już w trzeciej kadencji zrobią wszystko, czego nie udało im się zrobić dotąd. I nadal niektórzy wierzą…

Kaczyński zachowuje się jak rozkapryszone dziecko. I nie jest to coś, co go usprawiedliwia. Wszyscy inni są winni tego, że jemu się nic nie udaje. Cokolwiek się zdarza, winni są Niemcy, Putin albo Unia Europejska. Przez „długich osiem lat” nic władze lokalne, ani centralne nie zrobiły ze składowiskiem toksycznych odpadów pod Zieloną Górą. Prezydent miasta nie miał pieniędzy, rząd pieniędzy nie chciał dać. Co mówi Kaczyński? Wina Niemców. To niemieckie odpady spłonęły.