Na kogo byśmy głosowali?

Przez ostatni rok sondaże były ważne i budziły wiele dyskusji. Spora część wyborców uważała, ze PiS wpływa na sondaże, by wśród wyborców opozycji zasiać tzw. FUD, czyli fear, uncertainty and doubt, po polsku to strach, niepewność i wątpliwość. To stara korporacyjna technika Microsoftu, który rozsiewał plotki, by zniechęcić ludzi do używania Linuksa. W ciągu ostatnich lat okazało się, że to stało się ulubioną techniką władzy, by umacniać swój stan posiadania i w ten sposób walczyć z opozycją. Oczywiście nie każda władza ma takie możliwości. Partia Kaczyńskiego miała. A dziś na kogo byśmy głosowali?

Na kogo byśmy głosowali?

Powyżej mamy sierpniowy sondaż CBOS. Ta firma, jako zależna od rządu, była zwykle podejrzewana o podnoszenie notowań partii Kaczyńskiego. Nawet jeśli dalej są tam ludzie prezesa, a nie można tego wykluczyć. To ciągły – choć zbyt wolny moim zdaniem – spadek notowań PiS jest dziś faktem. Notowania Lewicy też nie budzą zachwytu. Natomiast 6% Trzeciej Drogi to istny armagedon dla tego ugrupowania. Po pierwsze Hołownia traci poparcie, które mogłoby dać mu sukces w wyborach prezydenckich. Po drugie ewidentnie kotwicą tej koalicyjnej formacji stał się Kosiniak-Kamysz i PSL. Ten sondaż wyraźnie pokazuje na kogo byśmy głosowali. Na pewno nie na Trzecią Drogę.

Może za to nas martwić wysoka wciąż pozycja Konfederacji. Choć wszyscy wiedzą, że to partia Antysemity Brauna i altprawicowca Korwina, z narodowcem Bosakiem i Młodzieżą Wszechpolską w tle, to jednak wyborcy łapią się na pseudoekonomię wolnościową Mentzena. To nie jest dobry objaw. Na szczęście KO stopniowo rośnie w sondażach i oby ten trend się utrzymał. Przed nami wybory prezydenckie w przyszłym roku, więc sondaże partyjne mają mniejsze znaczenie.

Oceń artykuł

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.