Kronika wypadków żałosnych IX (16.05.2023 – 31.05.2023)

Żona byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera, Soyeon Schroeder-Kim (z pochodzenia Koreanka), została zwolniona z pracy w niemieckiej firmie NRW za udział w bibie, która odbyła się w ruskiej ambasadzie. Sam Schroeder jest postacią na tyle dwuznaczną, że takie informacje mogą sprawiać tylko przyjemność. Przypomnijmy, że po jego rządach, które przypominały służbę rosyjskiej racji stanu stał się współpracownikiem Gazpromu. Ten człowiek jest tak bezczelny, że nawet się ze swoją dyspozycyjnością wobec rosyjskiego reżimu nie kryje – ale z tego co wiem, niemiecka prokuratura wszczęła wobec niego postępowanie kilkoma smacznymi zarzutami. Niemcy są jednym z naszych największych sojuszników i największym partnerem gospodarczym; są też nam wbrew pisiej propagandzie krajem dość życzliwym i pomocnym. Rację mają jednak niestety ci, którzy twierdzą, że Niemcy, Austria i Szwajcaria to kraje nadmiernie zinfiltrowane przez rosyjskich agentów wpływu i rosyjskie interesy. Pragmatyczni Niemcy nie sądzili, że Rosja jest takim diabłem, jak im to malujemy. Robili więc z nią na potęgę geszefty, na przykład uzależniając jedną trzecią przemysłu od dostaw rosyjskiego gazu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że Putin, jako były kagiebista i rezydent wywiadu sowieckiego z Drezna, znający niemiecki – szczególnie dbał o infiltrowanie bogatego i wpływowego świata niemieckojęzycznego. Tymczasem Putin okazał się być podlecem gorszym nawet, niż myśmy go Niemcom reklamowali, co jest swojego rodzaju rekordem. Nieruchawe niemieckie móżdżki tamtejszych jowialnych polityków i biznesmenów niełatwo przestawiają się na nowe tory, poza tym nie jest łatwo wyłuskać wszystkich tych, którzy uwikłali się w interesiki zbyt ciemne, aby teraz nie bać się szantażu. Nie brak też zapewne po prostu głupców, którzy podali się Putinowi na talerzu, jak była minister spraw zagranicznych Karin Kneissl, u której Putin bawił się nawet na weselu. Teraz durny i przekupny babon „pracuje” dla rosyjskiego think-tanku i siedzi w RPA (czyli w kraju członku BRICS – gospodarczej wspólnoty Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA właśnie (South Africa w skrócie).

Wielu ludzi podpisało cyrografy. Naprawdę wielu.

Na szczęście skala szoku wywołanego wojną była tak duża, że kraje niemieckojęzyczne chyba zaczęły sobie zdawać sprawę, w jakie niedyplomatyczne gówno wdepnęły. I coś zaczyna się z tym zakulisowo dziać (zauważcie na przykład zaostrzenie retoryki Scholza wobec Ruskich – na początku nie był wcale taki wyrywny, snadź zdążył co nieco posprzątać na swoim podwórku). Dlatego takie informacje cieszą. A łatwo z tym pewnie nie jest – osoby tak z natury naiwne i poczciwe jak ja pewnie nawet nie mogłyby wpaść na liczbę i finezję diabelskich omotań, jakie mogli rozsnuć po Europie kagiebiści – i jakie za tym mogą stać dramaty, załamania, podłości i nieszczęścia ludzkie…

Ojoj, zniszczyła się płytka z nagraną inwigilacją posła Brejzy przez system „Pegasus”. Całkiem jak nagranie z wypadku Szydło. No, co za pech!
Ech, pomyśleć, że komuniści tak się głowili, kombinowali, takie piętrowe mistyfikacje odstawiali, żeby im reżim się nie rozsypał… Czy przeceniali ludzi? Czy może ludzie byli wtedy bystrzejsi? A może wiara w przeciętną inteligencję była wyższa? Nie wiem, ale wiem, że ten dzisiejszy cyrk byłby nie do pomyślenia i lat temu dziesięć, i trzydzieści, i pięćdziesiąt, i siedemdziesiąt. Nawet stalinizm przy całej swojej zbrodniczości nie był tak bezczelny w kłamstwie. Co? Nagranie z podsłuchu pańskiego telefonu na płytce? A co, nie wolno podsłuchiwać opozycji? To nam zabroń, ha, ha. A w ogóle, to zniszczyła się. No, po prostu, zdarza się. A co? Idź pan stąd. No już, już, nie przeszkadzaj pan wprowadzać praworządności.
Przecież to już nie jest nawet na poziomie jakiegoś afrykańskiego Bantustanu. To jest coś, na co ludzie jeszcze niedawno pukaliby się w czoło. Tak oto konus z Żoliborza ugotował żabę: już nas temperatura nie dziwi, tylko ruszamy się jakby coraz mniej żwawo w tym wrzątku… A na początku było takie śmieszne ciepełko.

Paweł Siennicki, znajomy premiera Morawieckiego i wiceszef dużej spółki z nadania PiS, szantażuje nagimi zdjęciami matkę własnego dziecka, grozi jej bliskim i zapowiada, że zabije aktora Andrzeja Chyrę.
Jest taka pseudozabawna gierka intelektualna – co musiałby zrobić Kaczyński, żeby lud moherowy go znienawidził? Pseudozabawna, bo zabawy nie ma w tym żadnej – wiadomo, że nie istnieje rzecz, która odrzuciłaby członków sekty od guru. Okazałoby się, że jest gejem (dla mnie to nie zarzuty, dla wyborców PiS i owszem)? Powiedzą, że to kłamstwo. Okazałoby się, że ma gdzieś wiarę katolicką i jest ateistą? Powiedzą, że to mistyfikacja i wyrwane z kontekstu. Okazałoby się, że gardzi własnymi wyborcami (zresztą, okazywało się tak wiele razy)? Powiedzą, że to element strategii. Ktoś nagrałby Kaczyńskiego kopulującego w pijanym widzie z miejską latarnią? Latarnia byłaby produkcji rosyjsko-niemieckiej i postawiona tam przez Tuska.

Myślicie, że żartuję?

Jest sobie taki koleś, Paweł Siennicki. Kolejny z licznej sfory nowej elity Kaczyńskiego – brudnych pał nienasyconych grabieżą w biały dzień. Nienasyconych władzą. Nagłą przewagą. Bezkarnością. To zastępca prezesa spółki Porty Lotnicze, znajomy polityków PiS i samego Morawieckiego. Ten człowiek szantażuje matkę własnego dziecka jej nagimi zdjęciami i grozi, że zabije aktora Andrzeja Chyrę, którego ma za jej kochanka. Abstrahując od melodramatycznego wymiaru tej farsy: hunwejbin reżimu czuje się tak bezkarny, że robi to wszystko nieomal jawnie. Teraz trwa sprawa sądowa, w której wypłynęły SMS-y wysyłane przez tego ziomala Pinokia z parszywej zmiany. Na zarzut w SMS-ie „wy jesteście mafią” odpowiada krótko: „TAK, JESTEŚMY MAFIĄ”.
Co jeszcze można więcej zrobić, żeby obnażyć ten reżim? Nic. Ale sekciarze będą wierzyć zawsze. Jak płaskoziemcy w upadek z krańca Ziemi.

 

„Najwyższa Izba Kontroli rozpoczęła kontrolę m.in. w Ministerstwie Obrony Narodowej, w związku ze sprawą rakiety znalezionej pod koniec kwietnia w lesie pod Bydgoszczą — poinformował na antenie Polsat News szef NIK Marian Banaś. — Musimy ustalić, kto ponosi za to odpowiedzialność i czy naprawdę jesteśmy bezpieczni — dodał.”
Heh, bardzo podoba mi się pisia inwestycja, którą poczynili w „kryształowego”. Nasz drogi wódz w krzywych butach ma wiele znanych już powszechnie przymiotów. Publiczność zna naszego jowialnego staruszka raczej z tej mistyfikacyjnej strony, że to oto taki zaniedbany patryjota nieudacznik, który z nieśmiałym uśmieszkiem będzie nas oto zbawiał, choćbyśmy się rękami i nogami zaparli. Ale to baśń dla naiwnych: nie trzeba aż zaraz czytać książki Piątka o Kaczyńskim, wystarczy śledzić choć pobieżnie jego karierę, żeby wiedzieć, że to pamiętliwy narcyz i egotyk, wytrwały w zemście, nieutrudzony w poniżaniu wrogów, którymi są wszyscy nieuznający jego wielkości, nieustępliwy w narzucaniu światu swej rzekomej wyjątkowości i geniuszu, zawistny o choćby pozór władzy ambicjoner, zapiekły egocentryk psychopatycznie skupiony na władzy. Ale te wszystkie cechy nie doprowadziłyby go do sukcesu, gdyby nie dwie rzeczy: ciąg zbiegów okoliczności (jak u każdego) i żelazna wola w realizacji swojego ego (jak tylko u niego). Żelazna? Źle napisałem. Stalowa. Ceramiczna. Tytanowa. Potrafiąca trzymać najdrobniejszą urazę w uśpieniu przez dziesięciolecia. Aż do momentu realizacji zemsty. Ten psychopatyczny egotyzm i stalowa wola pozwalały patrzeć Kaczyńskiemu na resztę ludzkości, jak na nieistotne narzędzie do celu.
Aż pojawił się Banaś. Kolejne narzędzie. Nie znam faceta, mało za nim przemawia, w końcu był pisim akolitą latami, nie wiem, nie znam się, ja tu tylko sprzątam.
Ale coś mi się wydaje, że Przeprezesa mogło nieco spłoszyć to, że po raz pierwszy napotkał człowieka o woli równie nieugiętej, jak jego. I to sporo młodszego. Nie żeby tam Przeprezes się naprawdę bał – wszak jest w swoim wyobrażeniu tak genialny, iż już w trakcie doktoratu poważnie zastanawiał się nad zasadnością solipsyzmu i nad tą straszną dysproporcją: wielki on i cała malutka reszta ludzkości – ale jednak… jakiś tam niepokój w sercu jest… Niby zmarginalizował Banasia, niby to już nic nie znaczący pajac…
A czemu taki uparty? Czemu walczy, zamiast dać się skompromitować, albo przekupić, jak reszta mierzwy?
Jako się rzekło, nie znam Banasia i za bardzo mu nie ufam. Ale dziś kibicuję mu, jak mało komu:)

 

Jak się już wspomniało w ostatnim odcinku niniejszego cyklu – Kaczyński zapędził swoich politykierów do programowego ula (swoją drogą – oby to było prorocze skojarzenie) i wycisnął z nich korumpujący dolne warstwy społeczeństwa miodek, który ma mu dać dożywotnią władzę. Stanęli oto tryumfalnie przed ogłupionym społeczeństwem i z pańską miną rzucili na stół kolejny ochłap: już nie pińcet będzie, a osiem stówek. Zaraz, jak nas wybierzecie, plebsie. Pan Kaczyński da. Ze swojego da. Jak ma nie zażreć, jak dotąd żarło? Rozleniwiły się tłuste koty bezmyślnością myszek. Ledwo już im się tłustą łapą chce machnąć.
Co na to zrobił Tusk? Coś dość sprytnego. Otóż odrzekł: to nie jest jakaś szczególna łaska. Na skutek inflacji wywołanej przez PiS i tak te osiemset złotych będzie równoważne dawnym pięciuset. A skoro tak – trzeba je dać już teraz, od czerwca.
Ci mniej bystrzy – jako to panowie licealna szlachta z Konfederacji i inne takie półgłówki używane do podpuszczania – zaczęli od razu raban: jak to? Patrzcie, jak to Tusk krytykował pisi socjal, a teraz sam rozdaje!
A Tusk powiedział tylko: sprawdzam. Po pierwsze rozbroił pisią propagandę, że po wygranej sam zabierze to świadczenie. Po drugie wykazał, że to świadczenie, to kiełbasa wyborcza i dlatego jest OBIETNICĄ POWYBORCZĄ. Po trzecie odebrał pisim tradycyjną korupcyjną broń ogłupiającą naród.
Oj, już nie tak łatwo będzie kupić ludzików za ich własne pieniądze:) Bo trzeba by dać już teraz, a skarb świeci pustkami – co prawda Pinokio wywlókł na lewo trzysta miliardów poza budżet, ale jakoś trzeba Willę + i całą mafię utrzymać, czyż nie?
Tusk mi ani brat, ani swat. Ale wiem jedno: do tej pory większość ludzi, którzy nie lubią PiSu, ale nie mieli alternatywy – narzekała, że opozycja jest taka… nijaka… bez jaj… pozwala się rozgrywać…

A zatem niech teraz nie drą szat. Już jakaś jest. Wasz ruch, neapolitański ulu:)

 

Pamiętacie Karczewskiego? Tak, tego samego, co to zachwalał, jaki to Łukaszenka ciepły człowiek. No to złe wieści mam. Szpital, w którym „pracował” czterdzieści lat, nie przedłużył z nim umowy.
Jak pracował? Ano był na bezpłatnym urlopie, w czasie którego pobierał uposażenie senatora, oraz… pracował dla innego szpitala na płatnych dyżurach. Pobrał w sumie wbrew prawu jakieś 400 000 złotych. Na waciki, proszę Państwa. Na waciki. Jak to się ma do siedemdziesięciu milionów Sasina? No nijak. A jak to się ma do pobieranych wbrew prawu CZTERECH PENSJI ZIOBRY (prawo zezwala na dwie, chodzi o pensje w administracji publicznej)? Ale Ziobro przecie wie, co mu wolno, przecie on sam prawo i sprawiedliwość. No, ale jednak niesprawiedliwość też krzyczy: Karczewski już Przeprezesowi mniej potrzebny (bo za gadatliwy), to jakiś szpitalik mógł go kopnąć w dupę, a taki Zero ciągle potrzebny.

Ot, taki los.

Ale kiedyś fajnie będzie, jak Przeprezesowi Ziobro przestanie potrzebny być. Albo, zależnie od rozwoju wypadków – odwrotnie. Co sobie Karczewski wtedy poogląda w osiemdziesięciocalowej tv kupionej za te drobne – to jego!
Grunt, że Karczewski jednak twierdził, że lekarze powinni pracować dla idei, a nie dla forsy. Nu, wot, szlachetnaja żyzń, jak powiedziałby Łukaszenka.
Człowiekowi z takimi zarobkami, to ja bym wierzył, drodzy lekarze, sroce spod ogona nie wypadł:)

 

„Członkowie Grupy Wagnera otwarcie zagrozili generałowi Wiktorowi Sobolewowi, zasiadającemu w komisji obrony Dumy Państwowej Rosji. Zapowiedzieli, że „przyjdą po niego”, jeśli Rosja poniesie klęskę w wojnie. — Jeśli nadal będziesz się wtrącał, a Rosja przegra wojnę przez takich pe**łów jak ty, będziemy musieli przybyć na plac Czerwony, aby chronić nasz naród przed tobą i ludźmi podobnymi do ciebie — zapowiadają mężczyźni przedstawiający się jako członkowie Grupy Wagnera.”
Zapamiętajcie to:)

 

Pod ustawą legalizującą eutanazję podpis złożył prezydent Portugalii Marcelo Rebelo de Sousa. U pacjenta zakwalifikowanego do procedury, komisja lekarska musi orzec „cierpienie o dużym stopniu intensywności”.
Kolejny powolny krok do humanizmu. Godnej śmierci nie odmawia się nawet psom – ale my, ludzie, sami jej sobie odmawiamy. Dlaczego? Większość pewnie powie, że przez religijne zabobony.
Ale to fałszywy trop. Nie, nie przez to. To przez brak zaufania. Ludzie naprawdę chcą żyć. Życie chce żyć. To truizm i tautologia. Życie chce umrzeć tylko wtedy, kiedy cierpienie staje się nie do zniesienia. I oto ludzie stają wobec doświadczenia życiowego, które im szepcze i podpowiada zgodnie z tym, czego nauczyli się z historii i historii własnych stosunków interpersonalnych.
Jednymi z głównych zasad rządzących ludzkimi grupami są, obok miłości i poświęcenia – zdrada, interes, wygodnictwo. Ludzie chcą umierać godnie. Ale bynajmniej nie przedwcześnie. My, ludzie, swoim skomplikowanym powiązaniem emocji i pożądań z rozumem skomplikujemy nawet najprostsze rzeczy. Dodamy do oczywistych wyborów moralnych nieoczywiste ideologie, wątpliwości, aberracje, nadużycia, zbrodnie.
A ludzie cierpią. Bardziej niż psy.

 

W Parczewie na drzewie pojawił się wizerunek Matki Boskiej lub Jezusa. Zdania są podzielone. Ale turystów moc. Jedna bidulka nawet krzyżem regularnie leży. Jest coś takiego, jak świadomość zbiorowa. Przejawia się w kształcie ustroju państwowego (o ile nie jest narzucony z zewnątrz), w powszechnych przesądach, modzie, przeważających trendach.
Sam nie wiem, co mnie bardziej odstręcza. Zachodnie byczki z siłowni w setkach tatuaży o bezmyślnym spojrzeniu lamy, ich panienki z kolczykiem w nosie bredzące o płaskoziemiu i horoskopach – czy rodzima idiotka waląca się krzyżem przed skazą na drzewie?
Jeśli mam wybierać – to jednak idiotka. Ale ja sam jestem z dzikiego plemienia, to pewnie dlatego. Ale pojawia się jedno zasadne pytanie, coraz bardziej natarczywe, coraz bardziej nachalne wobec takich wyborów, coraz bardziej naglące wobec panoszącego się Internetu: GDZIE PODZIAŁA SIĘ TA WARSTWA SPOŁECZNA, KTÓRĄ NIEGDYŚ NAZYWALIŚMY INTELIGENCJĄ?!

 

„79-letni mieszkaniec Rzeszowa posądzając o zdradę swoją 73-letnią żonę, zaatakował ją śpiącą w łóżku, uderzając młotkiem m.in. w głowę. Później zadał sobie kilka ran nożem. Oboje są obecnie w szpitalu. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Prokuratura wszczęła śledztwo.” [Onet.pl]
Drogie kobiety. Nie igrajcie z uczuciami facetów. Opresyjna kultura patriarchatu przejawiająca się od Grottgera w Polsce rządami matek i babć źle wam wmówiła, że faceci myślą tym mniejszym narządem. Otóż faceci także mają uczucia.
A tłumione uczucia w końcu wybuchną. Drogie panie z Tindera – może i on ma prawie osiemdziesiątkę, może i ledwo się rusza, ale to romantyk, jak większość polskich mężczyzn. Bo cóż nam zostało poza romantyzmem w przemożnym działaniu matriarchatu? Chcecie mężczyzn, to macie. Galimatias? Przyjrzyjcie się własnym chęciom:)

Faceci są zagubieni. Cholernie. Zbyt dużo sprzecznych sygnałów, wymagań i wyzwań. Facet jest zadaniowy. Nie potrafi wykonywać przeciwstawnych sobie zadań jednocześnie.
Ja wiem, że kobieta tak;) My nie, logika nas tu ogranicza.
Acha, żeby nie było: absolutnie nic nie usprawiedliwia walenia drugiej osoby młotkiem w głowę, może poza samoobroną, żeby to było jasne!

PS: Drodzy panowie, nie rozkminiajcie, to nie do was. Sam ledwo rozumiem, co do kobiet powiedziałem właśnie byłem.

 

„Przemawiając w programie BBC Newsnight w poniedziałek wieczorem, były lider Partii Brexitu — jeden z najbardziej znanych zwolenników opuszczenia Unii Europejskiej [Nigel Farage] — przyznał, że Wielka Brytania nie odniosła korzyści gospodarczych z opuszczenia bloku.” [Politico]
To tekst jeszcze sprzed brexitu (źródło: polemi.co.uk):
„Tuż po przeprowadzeniu brexitowego referendum Farage mieszkał w wynajmowanej willii w centrum Londynu, gdzie czynsz opiewał na niebagatelną kwotę 13 tysięcy funtów miesięcznie. Oprócz tego Farage otrzymał także własnego asystenta, szofera i ochronę, chodzącą za nim krok w krok. Od kogo, zapytacie, brexitowiec dostał te pieniądze? Od prorosyjskiego milionera Arrona Banksa.
Banks to mężczyzna, którego z Rosją wiąże chyba wszystko. Przed referendum brexitowym był najczęstszym chyba gościem w rosyjskiej ambasadzie, gdzie otrzymywał szereg intrantnych propozycji. W kampanii referendalnej wpłacił na konta powiązane z działalnością Nigela Farage’a aż 8 milionów funtów, co było najbardziej hojną darowizną w historii. Stąd wzięły się zatem powiązania, że idea Farage’a ma swoje źródło nie gdzie indziej, jak na Kremlu właśnie. Badaniem tego zajmują się obecnie brytyjskie służby.
Te wszystkie niejasności pojawiają się tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które Brexit Party może wygrać na Wyspach. Głosuje na nich już 26 proc. wyborców, dzięki czemu wyprzedzają Partię Pracy (22 proc.). Konserwatyści znajdują się dopiero na czwartym miejscu z wynikiem 12 proc. poparcia. To zrozumiałe, że Brytyjczycy mają już dość zamieszania toczącego się wokół brexitu, warto byłoby jednak przyjrzeć się temu, czyje interesy reprezentuje partia tak często mówiąca o „Anglii dla Anglików”.
Dodajmy, że teraz Farage pomieszkuje a to we Francji, a to we Włoszech – snując się za żoną.

 

„Na kary od roku więzienia w zawieszeniu do 3,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności skazał w środę wrocławski sąd dziewięć osób oskarżonych w procesie w sprawie działania na szkodę Polskiego Czerwonego Krzyża. Organizacja miała stracić w wyniku oszustwa 3 mln zł. Wśród skazany jest m.in. były poseł PiS Piotr B.”
Nie słyszeliście? Nic dziwnego: telewizja – hatfu! – publiczna jest wiadomej prostytucyjnej proweniencji, a media opozycyjne są dość – jak widać – ograniczone sprawczo lub intelektualnie.
Tak, halo, to jest sprawa Zalewskiej! Halo, tumany, róbcie z tego „nur fur Duetschland”! Halo, mameje, pisia wierchuszka kradnie nawet z kontenerów PCK!
To na nic. Na nic. Kaczka zrobiła sobie własną przemyślnością nieprzeliczony sztab dobrze opłacanych cyników. Pracowała na to bez mała cztery dziesięciolecia.
Nic dziwnego, że wyprzedza w cynizmie wszystkich adwersarzy. Ludzie mają rodziny, wątpliwości, zwątpienia. Czasem im się polityką babrać nie chce, odpuszczają, dają na pół gwizdka.

A on nie.

On nie.

 

Chcecie jakiś excerpt z polskiej myśli społecznej? Jakieś doniosłe podsumowanie obecnej sytuacji Polski w świecie? Jakieś skondensowane wnioski dotyczące geopolitycznej sytuacji przeszłej, obecnej i przyszłej? Proszszsz…
„Raport o sytuacji ukraińskich uchodźczyń wojennych m.in. w Polsce wskazuje na szereg problemów, z którymi mierzą się kobiety zza wschodniej granicy. Jednym z nich jest restrykcyjne prawo antyaborcyjne w Polsce, które sprawia, że Ukrainki nie mogą przerwać ciąży nawet wtedy, gdy jest ona efektem gwałtu wojennego”
JPRDL. Iran? Co tam Iran…

 

„Jak ustalił Onet, Łukasz Sz. brat komendanta głównego policji nie wpłacił poręczenia majątkowego w wysokości niemal 1 mln zł. Na konto przelał znacznie niższą kwotę. Teraz jego zachowanie musi ocenić prokurator prowadzący sprawę. W styczniu br., dzięki wstawiennictwu Jerzego Ziarkiewicza, zaufanego prokuratora Zbigniewa Ziobry mężczyzna uniknął aresztu. Teraz może się to zmienić.”
Nie rozumiem. Nie można sytuacji załatwić granatnikiem?

 

Premier Mateusz Morawiecki przyjechał do Tylmanowej, by „otworzyć” most, z którego mieszkańcy korzystają już od pół roku. Żeby uroczystość z udziałem polityka była możliwa, jeszcze rano planowano, że most zostanie na cały dzień zamknięty, a górale z Gorców na kilka godzin niemalże odcięci od reszty wsi.
Ale górale się cieszą. Bo władza „zbudowała”.
Czy to jest zabawne? Średnio. Tak zabawne, jak komedie Barei.
Ludzie się śmiali. Przez łzy.
Ale bądźmy sprawiedliwi. Inny poziom redystrybucji dochodów i zarobków obecnie, jeszcze nie przez łzy. To dopiero nastąpi. Dajcie im jeszcze ze dwie kadencje, zdaje się, że zbyt wiele osób pamiętających gospodarkę socjalistyczną krajów „demokracji ludowej” wymarło, bądź nie korzysta z social mediów…

 

„Pisowcy obsiedli spółki skarbu państwa i doją bez opamiętania — mówi poseł Arkadiusz Marchewka z Koalicji Obywatelskiej i zapowiada interwencję poselską w Enei. Politycy opozycji odnieśli się do rekordowych zarobków szczecińskiego radnego PiS. W ciągu roku na państwowej posadzie Marcin Pawlicki zarobił ponad milion zł.” [Rzeczpospolita]
E tam. Milion. Z pobieżnego zestawienia wynika, że za sam rok 2022 partyjni nominaci w spółkach skarbu państwa zarobili ponad 145 milionów złotych. Oficjalnie.
Ach, jakże ten Tusk kradł, ludu ciemny!

 

Ale nie wszędzie tak jest. Gdzieniegdzie przychodzą fachowcy, którzy, jak do tego zachęcał Karczewski – pracują dla czystej idei. Jak ten pan:
„Zarobki Michała Kuczmierowskiego, pełniącego od trzech lat funkcję prezesa Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, wynoszą 43 tys. zł miesięcznie. To o 10 tys. więcej niż przewiduje tzw. ustawa kominowa — ustaliła Wirtualna Polska. Różnica wynika z decyzji, którą dwa lata temu podjął premier Morawiecki.”
Można skromnie? Można! A teraz: przyznajcie się, kto znał to nazwisko wcześniej? Poza rodziną i kumplami od grilla? Nikt? Jeszcze jest szansa wygrać talon na *urwę i balon! Nikt? Naprawdę?
To teraz wyobraźcie sobie, ile kradną nazwiska, które znacie.

 

„Darmowe autostrady to jeden z kampanijnych pomysłów Prawa i Sprawiedliwości. Rządzący obiecali, że przejazdy wszystkimi trasami będą bezpłatne. Nie wiadomo jednak, czy wcześniej dokładnie się nad tym zastanowili.” [Rzeczpospolita]: „[…] pomysł PiS jest bardzo kosztowny. Wykup czy wywłaszczenie koncesjonariuszy samej trasy A2 kosztowałyby budżet kilkanaście miliardów złotych.”
Stać nas, bo to nie za nasze miś. Koniaczek?

PiS, nieodrodne dziecko kombinatorów z PRLu. Ale jakże miałby być inny, skoro jest dziełem nieodrodnych dzieciąt PRL-u Kaczyńskiego i Macierewicza? Współpracowników sb i kolegów radzieckich agentów?
Acha. To nie jest lapsus. To nie jest przejęzyczenie. Pan Piątek opisał w swoich książkach i udokumentował, że panowie Antoni Macierewicz i Jarosław Kaczyński mieli owocne kontakty z peerelowskimi służbami bezpieczeństwa. Zapowiedziane sprawy sądowe wobec udokumentowanych relacji pana Piątka nie zostały wszczęte. Zatem już nie ma wątpliwości. Jeśli są, proszę o ich zgłoszenie.

 

„Prawo i Sprawiedliwość ma wciąż poważne kłopoty z procedowaniem w Sejmie projektu ustawy o tzw. sędziach pokoju, stanowiącej jeden z kluczowych punktów porozumienia Pawła Kukiza z partią Jarosława Kaczyńskiego. Blokowany przez Zbigniewa Ziobrę i Suwerenną Polskę ręka w rękę z opozycją projekt może w tej kadencji zwyczajnie przepaść i nie zostać uchwalony.”
Wiecie, co jest zabawne u Niemców? Oni są powaleni z tym swoim Ordnungiem. Na cały kraj mają kolory szmatek do sprzątania, i każdy się tego trzyma. Różowy do sanitariatów, żółty do kuchni, zielony na resztę. Nawet w szmatach zrobili porządek.
A co do meritum? Nie wiem, tak mi się tylko o tych szmatach przypomniało.

 

Córka Ławrowa pojechała na wesele do przyszłego szwagra. Gruzini nawet nie dali jej wysiąść z samochodu.
Oj, Fiutin, Fiutin, żeś ty pajac, to twoja broszka w sumie była – ale żeś ty klauniadę zrobił z jednej szóstej globu – to ci Rassijaszka nie zapomni:D

 

„Członkowie Komisji Kultury i Edukacji europarlamentu, którzy przyjechali do Polski, aby dowiedzieć się, jak wygląda w Polsce swoboda mediów, instytucji kulturalnych i artystycznych oraz edukacja stwierdzili, że podczas ich spotkania z Przemysławem Czarnkiem, minister edukacji miał być „agresywny i brutalny”. Czarnek odpiera zarzuty i udostępnia nagranie, na którym słychać część jego wypowiedzi w kierunku przewodniczącej delegacji.”
Ano. Przedmurze jesteśmy i chuj.

 

„Prokuratura Krajowa niespodziewanie przejęła od wojskowej prokuratury śledztwo w sprawie szczątków rosyjskiej rakiety znalezionych w lesie pod Bydgoszczą. Decyzja taka miała zapaść — jak twierdzą źródła Onetu — po osobistej interwencji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który polecić miał śledczym zbadanie przede wszystkim roli szefa MON Mariusza Błaszczaka w tym groźnym dla bezpieczeństwa kraju incydencie.” [Onet.pl]
Ojej. Zerro utrąca kandydata do mniemanej prezydentury. Ci kolesie naprawdę uwierzyli w Tysiącletnią Kaczą Rzeszę i swoje w niej powodzenie po śmierci wodza:) Co tu daleko szukać:
„– Premier Mateusz Morawiecki pomylił się we wszystkich najważniejszych decyzjach unijnych; w efekcie zgody premiera na unijny mechanizm warunkowości i KPO Polska będzie stopniowo tracić suwerenność – stwierdził w wywiadzie dla „Do Rzeczy” Zbigniew Ziobro”.
Tylu delfinków prycha wściekłymi bąbelkami tak, jakby ich plany oraz przewspaniała dojna zmiana miały trwać wiecznie. Jest to swoją drogą szalona krótkowzroczność i brak pomyślunku: ci hunwejbini kaczystowskiego reżimu zdają się naprawdę wierzyć w jego trwałość. Niepojęte. Ich zaszczany „ojciec założyciel” sam przerażony utratą władzy, jego projekt właśnie wali się na naszych oczach, a te niedorobione wersje Machiavellich o umysłowości kierownika intryganta wydziału w urzędzie wojewódzkim walczą o schedę, którą przecież i tak będzie morze wstydu i próba uniknięcia kryminału. Znane powiedzenie mówi: „wiódł ślepy kulawego”. Teraz przynajmniej wiadomo, czemu dziaders z Żoliborza jest dla tych tuzów strategiem.

 

„Jeżeli Donald Tusk mówi, że chce dać 60 tys. zł kwoty wolnej od podatku, to znaczy, że zabierze 30 tys. Za grosz mu nie ufam, bo w wielu sprawach mnie oszukał” [Paweł Kukiz dla PAP]
Przełóżmy to na nasze: „Od dziesięciu prawie lat flirtuję z mafią, każdego dnia oddaję fragment osobistej wolności i godności ludziom o moralności Ala Capone, ci ludzie z redystrybucji miliardów ukradzionych ludziom przedsiębiorczym fundują sobie folwark i cyrk dla swoich fobii i swojej żądzy władzy i złotych sedesów. Całą tę machinę złodziejstwa i nepotyzmu utrzymują za ochłapy rzucane ku degeneracji najbardziej leniwych mas społeczeństwa.  I oto teraz, po latach bycia kurtyzaną dla tych opasłych, niemoralnych hipokrytów, którzy z patriotyzmu zrobili licytację na osobiste kurestwo, a z religii najbardziej oślizgły fałsz,  opowiem wam teraz rzewną historię o człowieku z warzywniaka, który kiedyś rąbnął mnie dwadzieścia groszy na pietruszce”.
Nie chodzi o przyzwoitość. O prawdopodobieństwo nie chodzi. O parawan dla własnej głupoty już chyba też nawet nie.
Chodzi o to, że ten człowiek ma najwyraźniej nas wszystkich za gorszych od siebie. Bo my mamy to po tych ośmiu latach łyknąć.
A, umówmy się, bycie teraz niżej moralnie niż Paweł Kukiz, to takie dno – że sam zarzut jest wypadkową umysłowości tego gościa. Tak daleko poszedł w cynicznej sprzedaży swych politycznych wdzięków, że z tych „niebotycznych” nizin najwyraźniej mierzy ludzi swoją miarą.
Mówiąc prościej: szmata sądzi, że nas zamiata. Straszne. Przygnębiające. Poniżające. Sam nie wiem, dla kogo bardziej – dla niego, czy dla nas. On naprawdę uwierzył w służbie dojnej zmianie, że wszyscy są równie niemoralni jak on, tylko głupsi…

 

Morawiecki o Ziobrze a propos wspomnianych wyżej enuncjacji: „Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje”.
Tak uwierzyli w dojną, że nie widzą, jak idą na rzeź. No cóż, pan gospodarz w dwóch różnych butach sądzi, że ma pod kontrolą te porykiwania. Ale leniuszek z naszego chłopa, co żywemu nie przepuszcza: za mało gówna z gumna zwoził, bo lubi sypiać do południa. Tak ot ze stada krówek (lub bardziej trafnie baranów) skroił sobie wilki w owczych skórach, węszące za krwią. Na razie skaczą do gardeł sobie.
Ale w razie inwentaryzacji mogą poturbować i naszego pana gospodarza, bo leciw już on i jad go ledwie na nogach trzyma.

 

Jakiś koleś zrobił licytację za liść z cudownego drzewa w Parczewie. Wylicytowana kwota ma iść na szczytny cel. Co i dobrze. Ale poza celem – czy można sobie wyobrazić coś bardziej polskiego niż to? Pomiędzy jakimiś popegeerowskimi blokami z wielkiej płyty na drzewie pojawia się zaciek z grubsza przypominający rozlaną jajecznicę. Zaczynają się pod drzewko pielgrzymki. Miejscowe dewoty leżą krzyżem. A jakiś cwaniaczek licytuje listek z tego w necie.
Czy ludzie nie kupią?
A tyrady Morawieckiego kupują? To jest cud, a nie jakiś tam zaciek!

 

Joseph Borrell, szef NATO: Polska zaczęła szkolenia Ukraińców na samolotach F-16.
Zwracam uwagę, że taka informacja nie mogłaby się nawet pojawić w słynnym stanowojennym dowcipie Jacka Fedorowicza z gazetą z przyszłości.
Zbyt fantastyczna:)

 

„Sąd Najwyższy utrzymał we wtorek wyrok, w którym umorzono sprawę pisarza Jakuba Żulczyka oskarżonego o znieważenie prezydenta Andrzeja Dudy na Twitterze. To ostatecznie kończy sprawę wpisu, w którym — w kontekście wyborów prezydenckich w USA — Żulczyk nazwał prezydenta „debilem”.”
No cóż. Ostateczne uzasadnienie zasadza się na tym, iż to była znikoma społecznie szkodliwość czynu. Z czym wypadałoby się zgodzić: publiczne głoszenie prawdy bywało dużo bardziej społecznie szkodliwe, niż w tym wypadku.

 

„PGE Polska Grupa Energetyczna w 2023 roku przekaże łącznie 10 mld zł na zamrożenie cen energii elektrycznej. Środki te zostaną wykorzystane w ramach rządowej tarczy solidarnościowej, dzięki której każda rodzina w Polsce zaoszczędzi ok. 2 tys. zł rocznie na swoich rachunkach za prąd, a duże rodziny i rolnicy nawet 3 tys. zł. Jednocześnie spółka realizuje ambitny plan inwestycyjny w transformację polskiej gospodarki, aby jak najwięcej energii pochodziło ze źródeł niskoemisyjnych, bez obciążeń unijnymi kosztami klimatycznymi.”
Wygląda ładnie? Ano, mniej więcej tak jak Sasin złota rączka, który za tym stoi. Mechanizm jest dość prosty: póki się da, łupiemy tych, którzy nie mają siły przebicia i są w zasadzie bezbronni. Przedsiębiorców na „Nowym Ładzie”. Kierowców na orlenowskich marżach. Szarych ludzików na VAT, inflacji i „rewaloryzacji” emerytur. Zebraną w ten sposób poza budżetem górkę pieniądza kierujemy przed wyborami na najbardziej zapalne ogniska, żeby coś tam przygasić. Proste, jak struktura cepa.
A zatem Sasin to spieprzy:)
Krótka jest ławka „panprezesowych” fachowców, jeden pazerny wójt Pcimia wszystkiego nie obskoczy. Choćby za nim latał Pinokio z krzywą mordą i tłumaczył, czemu jest taniej, skoro jest drożej.
Ja wiem, że ta władza nie wstydzi się już w zasadzie niczego: w końcu na co komu wstyd w pierdlu? Ale oto dożyliśmy czasów, że jawnej korupcji politycznej nie tylko się nie wstydzi, nie tylko się nie chowa, nie tylko się ją przemyca – ba! – nią się chwali! Patrzta oto ludziska, jak my się ukradzionym dzielimy! Ryży by się tak dzielił!

 

Jest sobie takie miasto Czyta w Kraju Zabajkalskim w azjatyckiej części Rosji. Łosiew niejaki tam mieszka (dość symptomatyczne nazwisko). Nieszczęsnego Łosiewa ukarano grzywną i skonfiskowano iPhone’a, za pomocą którego wrzucał do sieci „wrogie” treści. A cóż takiego poczynił wbrew interesowi narodowemu pan Łosiew? Otóż przyśnił mu się Żełeński, o czym nie zabradziażył napomknąć w necie.
Jesteśmy świadkami walki potęg: pamięć genów i pokora wobec knuta contra alkoholowe zwidy.  Heroiczne starcie, które zaświadcza o tym, że my, mający się za kraj absurdalny – jesteśmy niczym chłodny zefirek wobec trąby powietrznej rosyjskiego absurdu. Bez wodki nie rozbieriosz.

 

PiS zamknął program „Mieszkanie Plus”. Rysio Czarnecki wyjaśnił w mediach, choć niełatwo było mi zrozumieć: on standardowo bełkoce prędzej nawet, niż kradnie. Wicie, rozumicie, program był nawet dobry, ale ludzie nie dorośli. A ja sobie myślę, że nieodpowiednia osoba się tym zajmowała. Mogli dać Czarneckiemu: on i na siatkówce się zna i na astronautyce. Pojechałby paroma mieszkaniami do Brukseli, wyjaśnił, że to mieszkania cabrio, i by sztymowało. A tak – dali pewnie Sasinowi. A ten przecie i wodę spali.
Ech, nie docenia się w PiSie prawdziwych talentów, to i mamy…
A propos: to był jeden ze sztandarowych programów wyborczych naszych Przeproście i Spyerdalajcie, sprzed poprzednich wyborów. To pięknie pokazuje, jak rozwiną się ich programy obecne. Zapłonąłem nagłą chęcią sprawdzenia, co na zamknięcie tego programu TVP PiS. I wiecie co? Było o kole gospodyń wiejskich fetujących Morawieckiego, o tym, że Tusk przegrał pod Cedynią i o tym, że nie kradno rządowe, a rozdajo. A o tym ani mru mru. Ale co się dziwić: Danka Koreanka ma napięty grafik, co się tam będzie pierdułami zajmować, skoro biedni Niemcy do naszego raju migrują i trzeba dać im odpór? „Fuer Polen” kochani, „fuer Polen”…

 

„Była szefowa Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy Małgorzata Sadurska zasiada w zarządzie PZU. Obecna posada łączy się z bardzo wysoką pensją. W ubiegłym roku Sadurska zarobiła w zarządzie PZU 2,05 mln zł — wynika z rocznego raportu spółki. To o ponad 200 tys. zł więcej niż rok temu. Jednocześnie w 2022 r. Małgorzata Sadurska zarobiła najwięcej spośród wszystkich przedstawicieli kierownictwa PZU.”
Eeeee tam. Sprawdźcie zarobki wujka, cioci, stryjka i dzieci. Wszyscy są wszak znajomymi króliczka. Ja nawet nie powiem, że nie ma pokusy przyprawić sobie długie uszka i puchaty ogonek. Ale te króliczki są tak ubabrane błotem wszystkie, że jakoś mierzi. Może i ogonek puchaty, ale łapki po paszki w gnoju.

 

„Prezydent Rosji Władimir Putin spotkał się dziś z przewodniczącym Sądu Konstytucyjnego Walerijem Zorkinem. Rozmawiali o Ukrainie. Zorkin „zaryzykował” pokazanie prezydentowi mapy sporządzonej za czasów francuskiego króla Ludwika XIV — i powiedział, że nie ma na niej Ukrainy.” [Onet.pl]
Pójdźmy tym tropem, zachęcam. Otóż proponuję rewindykację historii: Polacy są nadal na Kremlu, a Putin to uzurpator. I, co najśmieszniejsze, na tym by Moskale najlepiej wyszli. I tak się pewnie skończy: nieubłagana jest logika dziejów (o boskie ukąszenie Hegla, działasz!) – to my, jako tradycyjne „obrotowe przedmurze” (Wańkowicz), będziemy przywracać Ukrainę, a potem Rosję Europie. Szkoda, że po drodze będzie to kosztować tyle ofiar. Acha – od czasów Wańkowicza małych pretendentów do wracania zdrowego rozsądku przybyło: są jeszcze Litwa, Łotwa, będzie Ukraina, jest Finlandia i Rumunia… Ale sądzę, że takim sukcesem cywilizacyjnym miło się będzie podzielić. Mówicie, że bredzę? Pięćdziesiąt lat temu ludzie sądzili, że mówienie o upadku komunizmu, to baśń. Wobec narastającej potęgi Chin ta straszna Rosja będzie jeszcze naszym klientem i sprzymierzeńcem. Nasza głowa w tym, żeby przestała być straszna. Polaków, Łotyszów, Finów, Estończyków, Rumunów, Ukraińców.
Ale przede wszystkim samych Rosjan.
To szalony paradoks, tak nieodłączny od ludzkich dziejów: gdyby Rosjanie uznali swoją niższość, to ze swoim potencjałem surowcowym i gospodarczym byliby w kilka dekad… wyżsi. Ale skoro mają się wbrew rozsądkowi wyżsi, są drastycznie niżsi od otaczających krajów.
Pytanie, kiedy to zrozumieją. Plus pytanie, czy chcemy, by to zrozumieli…

 

„Podczas posiedzenia sejmowej komisji we wtorek Tadeusz Cymański stwierdził, że trzeba „przełamać impas i zmusić ustawą Trybunał Konstytucyjny do wydania określonego orzeczenia, na które czekamy”. Ze swoich słów wypowiedzianych podczas dyskusji nad projektem ustawy w sprawie zmniejszenia pełnego składu TK poseł tłumaczył się następnego dnia. — Chcemy uruchomić Trybunał”. [TVN24]
Ech. Klasyka. Kolejny swój człowiek, misio, którego kochają koła gospodyń wiejskich, szczery patriota przecinający wstęgi i patronujący pobieleniom gminnych wychodków. No, ale cóż – idiota. Na tyle sprytny, żeby łowić frukta jak caryca Suski, ale na tyle głupi, żeby czasem palnąć, co wie. To nie to, że on chce zrobić źle panu, który go karmi. To nie to, że on nie chce być sympatyczny dla swoich wielbicieli, pocieszny Tadzio. To po prostu to, że on, będąc dość istotnym trybem w maszynie rządzącej Polską na własnym przykładzie pokazuje już nie tyle niemoralność tej władzy, ile jej ignorancję. Ma na tyle akurat ogłady po paru kadencjach sejmowych, żeby nie wiedzieć, co to trójpodział władz, niezależność sądu i takie tam inne duperele. I – uwaga! – medialnie i z racji politycznej historii to jest raczej orzeł w tej bandzie pijanych sukcesem, jumających wszystko mew.
Oto i sukces kadrowy Jarosława. Kilkadziesiąt lat kroił swoje bezdennie zawistne projekty polityczne pod swój intelekt, wyrywając z korzeniami każdą niezależność i odmienne zdanie – aż doczekał się stada tysięcy ludzi rządzących Polską, wśród których każdy jeden i każda jedna jest od  niego mierniejszy i głupsza.
To jest, jak sądzę, ta jarkowa „Polska marzeń”. W której tak bardzo chcieliśmy żyć.
Naprawdę chcieliśmy?

 

„Jak wynika z nowego rankingu zaufania polityków, który został przeprowadzony przez IBRiS dla Onetu, największy spadek w zestawieniu zanotował szef MON Mariusz Błaszczak.”
„Yupikayey!”drze się Ziobro z pistolecikiem w gaciach.
Boże, jakie to żałosne, że prawie czterdziestomilionowy kraj w środku Europy stał się zakładnikiem takich ludzi…

 

Pisi wpadli na zajebisty według siebie pomysł. W związku z tym knują, jakby tu po nocy przeprowadzić „Lex Tusk”. W skrócie ma to wyglądać tak, że wprowadzą komisję złożoną z różnych Roszkowskich i Wasserwanien, która będzie w szczujni snuła dywagacje, jak to Tusk odkręcał śrubki w Tupolewie, a Sikorski zabierał przemocą małpki Lechowi Kaczyńskiemu w Gruzji, żeby lądowania nie było. I na skutek tych enuncjacji jakieś (p)osły z Ełku i jakieś (p)oślice z Wyżyc Dolnych  będą zabierali ludziom prawa wyborcze na dziesięć lat, bo tak akurat zwykłemu posłowi w strategii spasowało. Jemen powiadacie? Sudan? Rosja? A nie, to „Polska naszych marzeń”.

 

I teraz naprawdę ważna informacja. Tina Turner nie żyje.
Za jakieś sto lat nikt nie będzie pamiętał o tych wszystkich pierdolągach, o których piszę. A głos Tiny będzie AI wsadzać, gdzie się da. Choćby nas już nie było. Dla tych, co będą wtedy słuchać. Baczmy, jakie perły mamy przed wieprze.

 

Wywlekli Rochowi Kowalskiemu szabelkę, Janóż płacze, jak to Tusk niedobry dla Polski jest, a świetny dla fuer Deutschland.
No i te pismaki wredne znalazły fotkę z przeszłości, na której Janóż wręczał temu strasznemu diabłu kwiaty.
Co na to ten yntelektualista? Że to Tusk mu wręczał.
Kto obserwuje polską politykę, w cyrku się nie śmieje.

 

Posłanka PiS Barbara Bartuś w debacie o in vitro w sejmie nazwała tę metodę „produkcją człowieka”. No cóż. Produkcja produkcją, ale ona jakby wadliwy egzemplarz. Tatuś ubrał się w wazon? Mamusia miała romans z chemikiem? Zapatrzyli się zbiorczo w szkło?
Ech, na nic moje złośliwości. Najebany tatuś wziął co swoje na zapluskwionym materacu w Ciechocinku. Ale po bożemu było. Chociaż pies też się kręcił, kto wie?
Czemu sobie tak chamsko dworuję? Jest spora możliwość, że rodzice pani posłanki to ludzie do rany przyłóż byli, kulturalni, kochający i wyrozumiali. A ja tak prostacko ich wulgaryzuję. Czemu? Bo ona może. Z mównicy sejmowej. Do prawie czterdziestu milionów obywateli. Kilkunastu tysiącom ludzi poczętym in vitro mówi takie rzeczy. Więc ja jej na to: produkcja produkcją, ale jajniki to ci szlifował Jarosław?
Przepraszam Jarosława, on wszak takich rzeczy nie tyka…

 

Kartoflany baćka cieszy się niezmiernie, że mu przyjeżdża do obrony tyłka ruska broń jądrowa. Tak oto najpierw ambicje, a potem strach bywszego dyrektora kołchozu ustawiają życie i śmierć milionom ludzi.
To jest niezwykłe. Mniemamy, że żyjemy w epoce niebywałego postępu. Jest to niewątpliwą prawdą jeśli idzie o naukę i technikę – jeśli zaś chodzi o całość cywilizacji, czyli także wkład kulturowy – zmieniamy się mniej więcej w takim tempie, w jakim rysunki naskalne z Lasceaux zmieniały się w Kaplicę Sykstyńską. I wybaczcie zrzędzenie – przy całej tolerancji dla pewnych przejściowych aberracji kulturowych – od Kaplicy Sykstyńskiej właśnie zatoczyliśmy potężnego rogala do dzieł sztuki w rodzaju banana przyklejonego do ściany.
Polityka, ustroje, administracja, rządy – to nadal mniej nauka czy racjonalizm, a bardziej obyczaj i kultura. Z tego punktu widzenia Baćka jest kolejnym brzuchatym szefem plemienia, który ma akurat tyle zwojów w zatłuszczonym móżdżku, żeby wiedzieć, gdzie dla obrony dupska wrazić dzidę. Nieważne koszta. Prymityw i tak ich nie ogarnia.
To jest accusatio finalis ludzkości: grzebiemy w genomie, nasze sondy opuściły Układ Słoneczny, a milionami ludzi swoim kaprysem rządzą ludzie o mentalności oprycha spod budki z piwem. Jak tysiąc lat temu.

 

„Jak wynika z informacji przedstawionych przez brytyjski urząd statystyczny w 2022 r., do Wielkiej Brytanii przyjechało 606 tys. osób więcej, niż wyjechało. To najwyższe saldo migracji od lat. Premier Rishi Sunak podejmuje działania w kierunku opanowania migracji.” [Onet.pl]
Imperium dla Brytyjczyków! Bruksela nie będzie rządzić! Anglia dla Anglików!
Jakże ludzie są łatwowierni…
Nawiasem mówiąc Pazerni i Skorumpowani, żerując ksenofobicznie na temacie imigrantów, sami sprowadzili do Polski dziesiątki tysięcy przybyszów z krajów dość jaskrawo muzułmańskich. Tak myśli się oczy Zabłockim.

 

W rubryce „A to ciekawe!” wywiad z Jakutem robiącym niegdyś karierę w rosyjskiej armii i wywiadzie:
„Po 15 latach w rosyjskiej armii walczę teraz przeciwko Rosji. Nie czuję, że strzelam do swoich — mówi Władisław Ammosow z Jakucji. 45-latek był oddanym Rosji żołnierzem. Służył w Czeczenii, tworzył plany niszczenia infrastruktury wroga i szkolił młodych oficerów. Widział też chaos i dezorganizację w rosyjskiej armii. Nagle uznał, że nie może dłużej stać po stronie Putina. Przeszedł na stronę ukraińską. — Rosja zmierza ku przepaści, nie widziałem żadnych perspektyw poza upadkiem kraju — mówi.”
Czyli dość trzeźwa konstatacja, cuś tam myślą jednak nawet w orwellowskim mirze.
„Co robiliśmy? Przyglądaliśmy się pojedynczym sektorom gospodarki innego kraju, takim jak żegluga, elektryczność czy transport lotniczy, i szukaliśmy w nim słabych punktów. Następnie matematycznie obliczaliśmy, co należałoby zrobić, aby wyeliminować tę branżę z rynku. Uważano, że to, co opracowujemy, jest bronią strategiczną. Pracowaliśmy nad sektorami gospodarek Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. 11 lat później, atakując ukraińskie elektrownie za pomocą rakiet i dronów, Rosja mogła wykorzystać nasze know-how.”
To akurat pokazuje, jak bardzo jesteśmy w tym sektorze bezbronni. Ale, no cóż, nie da się walczyć na dwa fronty. A wiadomo, że bardziej zagraża nam Tusk.
„Przeprowadziłem się do Moskwy sam. Moja rodzina została w Petersburgu a moja żona była wtedy w ciąży. Razem z dziećmi mieszkała w wojskowym akademiku. Chciałem zabrać ją do Jakucji, żeby tam urodziła nasze dziecko. Nie zdążyłem. Jej skurcze zaczęły się wcześniej. Zadzwoniła po karetkę. Lekarze, gdy zobaczyli jej twarz, uznali, że nie jest Rosjanką i, pomimo jej rosyjskiego paszportu i statusu żony oficera, wysłali ją nie do Wojskowej Akademii Medycznej, ale do kiepskiego szpitala położniczego dla migrantów.
W tym momencie poczułem się całkowicie bezsilny. Ja, oficer sztabu generalnego GRU, opracowujący broń strategiczną, nie mogłem nic zrobić, by pomóc mojej żonie. Nie miałem ani pieniędzy, aby przenieść ją do prywatnego szpitala położniczego, ani znajomości, aby zapewnić jej godne traktowanie jako żonie oficera. Wtedy zdałem sobie sprawę, że to nie jest kraj, za który jestem gotów umrzeć.
Zawsze byłem patriotą mojej małej ojczyzny. Co roku jeździłem do Jakucji i widziałem, jak ciężkie jest tam życie. Mój przyjaciel z dzieciństwa został zadźgany w swoim akademiku. Mój kolega z klasy wyskoczył przez okno, gdy policja zaczęła włamywać się do jego pokoju, Mój brat został zastrzelony. W mojej rodzinnej wiosce szerzy się pijaństwo, bezrobocie i raz w roku dochodzi do brutalnej śmierci.
Dlaczego tak się stało? Zaczynasz szukać przyczyny i znajdujesz je Moskwie. Stopniowo zrozumiałem, że to nie wieczna zmarzlina jest winna wielu naszym nieszczęściom, ale polityka kolonialna Rosji!”

Tak to jest, jak się mieszka w orwellowskim kraju. Nie nabijam się, konstatuję. My jesteśmy niebywale mądrzy, po lekturze Sołżenicyna, Anny Frank, Herlinga Grudzińskiego – ci ludzie takiej szansy nie mieli. Wszyscy mamy tak czy siak prane mózgi, łatwowierne małpoludy – aleć my prani byliśmy dość lekko, z inteligentnymi kapsułkami, i jak kto głupi, to sam sobie winien – a ci ludzie żyją w Matriksie od dziesięcioleci… W koszmarze wiecznej przepierki moralności, duszy, przekonań.
W piekle. Łatwo być mądrzejszym, mając ogląd.

„W tym czasie coraz częściej myślałem, że Rosja zmierza ku przepaści, nie widziałem żadnych perspektyw poza upadkiem kraju i pomyślałem, że powinienem spróbować uratować siebie i swoją rodzinę. Każdego dnia utwierdzałem się w przekonaniu, że wojna nie skończy się, dopóki kraj się nie rozpadnie. Nawet jeśli ukraińska armia pomaszeruje do granic z 1991 r., Rosja i tak się nie zatrzyma. Wtedy zdałem sobie sprawę, że chcę iść na wojnę przeciwko Rosji.”

To jest deklaracja człowieka, który w tym Orwellu wyrastał, Wszyscy daliśmy się nabrać. My na Rosję w chaosie, na zmianę paradygmatów, na upadek komunizmu. Oni na to samo, co zwykle: na wielką Rosję. Okazało się, że zło przetrwało upadek komunizmu i ewoluowało, bo (choć komunizm sam w sobie to zło) – nie z idei komunizmu się brało. Komunizm też był rosyjski, jak wychodek, jak Lenin, jak wszystko: dławił, mordował i sprowadzał Piekło. Nie zrozumcie mnie źle: komunizm i tak się nigdzie nie uda i są na to dość logiczne przesłanki, na które teraz ani miejsce, ani czas. Ale rosyjska maszynka do mielenia ludzi jest starsza, daleko bardziej starsza, niż komunizm: dajcie jej komunizm, faszyzm, nacjonalizm, korporacjonizm – z wszystkiego zrobi piekło. Jedyne w swoim rodzaju.

„Ja i moi współpracownicy postanowiliśmy stworzyć „Legion Syberyjski”, aktywnie zachęcam moich rodaków do pójścia za moim przykładem i chwycenia za broń. Chcę, aby ludzie wchłonęli zapach wolności, demokratyczne wartości, które można znaleźć na Zachodzie.
Jestem pewien, że zadanie zrujnowania Rosji jest wykonalne. Oczywiście, zaraz potem poziom życia spadnie i nastąpi kryzys gospodarczy, podobnie jak po upadku ZSRR. Ale będą też perspektywy.”

Cóż mogę powiedzieć? Tylko tyle, że chciałbym żyć w świecie, w którym nie powstają takie życiorysy. Człowiek łamany raz, to jedno. Człowiek łamany wielokroć, to już zupełnie inna kategoria dla mnie.
Zazdroszczę. Ja taki nie jestem. Trzymam kciuki.

 

Białoruski Sąd Najwyższy utrzymał w mocy wyrok na Andrzeja Poczobuta. Wcześniej sąd w Grodnie skazał go na osiem lat więzienia. W związku z tym pojawiła się błyskawiczna reakcja polskich władz. Minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński zapowiedział kolejne sankcje wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki.” [Rzeczpospolita]
Pamiętacie kolejne odsłony polskiej sagi Wajdy, a potem naśladowców? „Człowiek z marmuru”. „Człowiek z żelaza”. A w końcu człowiek z gumy.
Wiem, wiem, jestem coraz bardziej boomerem. Latka lecą: do tych z was, którym zależy – obejrzyjcie te tytuły. Pokazują, że wbrew pozorom dwudziestolatkowie są zawsze tacy sami:)
Ale, jeśli wybaczycie: sytuacja Poczobuta, poza jego niewątpliwym bohaterstwem, przypomina mi moje dwa polskie toposy kulturowe.
Pierwszy, to Marek Edelman. Polski Żyd, bohater Powstania w Getcie, człowiek tak wrośnięty w polską kulturę, że przetrzymał Gomułkę, wszystkie nagonki, ciemność, noc – i chronił groby swoich najbliższych w Polsce będąc wbrew wszystkiemu, wszelkim skłębionym mocom nienawiści, tym genialnym a napiętnowanym nad miarę nienawiścią zestawieniem: Żydem Polakiem. Nigdy nie wyjechał, choć mógł liczyć na noszenie na rękach w Izraelu. Został wziętym lekarzem i borykał się ze swoim losem na grobach tu. Po polsku.

Drugi przypadek: Michnik. Wybaczcie, że piszę o Żydach akurat, ale uświadomcie sobie, że oni przed wojną stanowili prawie jedną trzecią polskiego społeczeństwa. Zważywszy na to, ile przez te ziemie przeszło frontów i gwałtów, prawdopodobnie wszyscy mamy w sobie krew żydowską, ukraińską, szwedzką, turecką i jaką tam jeszcze. Na co wskazuje nasz dużo mniej piastowski sznyt włosa – jakoś tak już szatyni jesteśmy, a nie pszennosłomiani. Z Michnikiem to jest w ogóle taki problem, że on taki Żyd, jak ze mnie Nepalczyk. Ateista z zasymilowanej polskiej rodziny. Ale weź tłumacz rasistom… Więc spróbuję. Moje drogie płatki śniegu znad komputerów: Michnikowi odbito nery, zaczął się jąkać od bicia, siedział bodaj najdłużej z polskich opozycjonistów i nigdy się nie poddał. Nigdy. Ten człowiek będzie miał kiedyś pomniki i ulice znacznie mniej wątpliwe, niż dwóch takich, co ukradli Księżyc.
Ale ma żydowską niezasymilowaną przeszłość u pradziadków, tudzież przyrodniego brata, który był katem akowców. Coś jak urodzenie się gejem, skłonność do pizzy z ananasem, albo zamiłowanie do polskich kabaretów. Tak przekreślamy swoje pomniki. Tak niszczymy etos.

A ja pozwalam sobie na przesadną poufałość, bo i tak wiem, że to nigdy mu przed oczy nie trafi: Adamie. Jąkałeś mi się na kasetach w Grundigu i w poszumach Wolnej Europy.
Może trzeba przeczekać. Może trzeba zrozumieć. Może trzeba być cierpliwym. Ale kiedyś pomniki będziesz miał.

Czemu to wszystko piszę?

Poczobut jest Polak. Działa w środowiskach polonijnych. Mógłby uciec. Ale nie chce.
Jemu nie zależy na wolności osobistej. Jemu zależy na wolności do bycia, rozmawiania i współżycia jak się chce i gdzie się chce. TAM, GDZIE SIĘ CHCE. I TAM, GDZIE SIĘ URODZIŁO. I właśnie oddaje za to życie. Dlatego nie wyjeżdża.

 

Prezydent Du*a właśnie podpisał „Lex Tusk”.
Czyli pomysł na komisję śledczą przed kamerami TVP, która ma pokazać, że poza „fuer Deutschland” Tusk powiedział kiedyś publicznie „Zdrastwujcie”. Zajebiście. Bardzo się pali pod dupkami naszym heroldom „dobrej zmiany” – oto się okazuje, że zmiana rzeczywiście po ośmiu latach może nadejść i to i owo rozliczyć.
Zwłaszcza, że „to i owo” sięga już prawie pół biliona złotych. Ja nie mówię, że dla dobrej zmiany ukradli. ZA – GOS – PO – DA – RO – WA – LI. Nic dziwnego, że teraz są troszkę zdenerwowani utratą władzy, nikt tam pierdzieć w pasiaki szczególnie nie chce, a, tym razem, wybitnie jest za co. To i nerwy puszczają: „Jestem zmuszony traktować pana jako przedstawiciela Kremla — powiedział Jarosław Kaczyński do dziennikarza TVN24 Mateusza Grzymkowskiego.”

 

„W kwietniu tego roku Mateusz Morawiecki podjął decyzję o przyznaniu „z ogólnej rezerwy budżetowej, środków finansowych, z przeznaczeniem dla Fundacji Niezależne Media na dofinansowanie zadania publicznego pn. Akademia Demokracji”. [WP.pl] Wysokość dotacji to 5,7 mln zł. Fundacja została założona w 2009 r. przez Tomasza Sakiewicza, który do 2018 r. był członkiem zarządu bądź rady fundacji.
Na co Fundacja Niezależne Media chce przeznaczyć blisko 6 mln zł? WP nie otrzymała odpowiedzi na pytania wysłane do władz fundacji i do Kancelarii Premiera. Centrum Informacyjne Rządu przekazało tylko, że „urzędnicy są w trakcie gromadzenia informacji, które pozwolą na udzielenie odpowiedzi w możliwie najszybszym terminie”.
Na co 6 milionów złotych? A na to samo, co zawsze. Jak na portal o puszczy. Z jedną smętną sową na jednej kamerce za trzydzieści złotych.
Że tam kradną, to nic. Że mówią: „Zbawiamy kraj przed złodziejami” – to jest skandal.
Od drugiej wojny światowej tak zwane elity kradły ukradkiem. Za komunizmu ze względów oczywistych, za III RP chyba tylko ze wstydu.
I oto nadeszli Przekupni i Skorumpowani i słowo „wstyd” przestało mieć jakiekolwiek znaczenie…
To nie to, że kradną. Nie to, że w gargantuicznym rozmiarze. Chcą jeszcze za to pochwał.

 

A w Rosji wydano nowy podręcznik historii współczesnej. Uczniowie dowiadują się z niego, że Zachód wykorzystał Ukrainę jako „pięść uderzeniową wymierzoną w Rosję” i „trampolinę do ataku NATO”.
Ukraina w 2022, wspierana przez Zachód, miała przygotowywać się do „operacji wojskowej na pełną skalę w celu przejęcia Donbasu i Krymu”, z powodu czego Rosja „została zmuszona do podjęcia środków zapobiegawczych”.
Widzicie paralele? Ktoś to też dotuje, zapewne w ramach tego potworka, który u nas zwie się „polityką historyczną”. Wystrojone w drogie garnitury pajace wklejają nam takie nowotwory w uszy i nikt się już tym idiotyzmom nawet nie dziwi. U nas Orwell może jeszcze nie manifestuje się tak, jak w Rosji – ale dwójmyślenie mamy także opanowane do perfekcji. Tępa propaganda rosyjska jest zła, ale nie nasza, pisia, cudna jak maliny na liczku patryjotycznej dziewoi. Ot, próbka tej wrednej metody w wykonaniu samego mistrza:
„— To są ataki kremlowskie, nawet jeśli ktoś z atakujących nie ma świadomości, w czyjej grze uczestniczy i na czyją korzyść działa — powiedział w rozmowie z „Gazetą Polską” Jarosław Kaczyński. Prezes PiS skomentował tym samym zarzuty opozycji wobec szefa MON Mariusza Błaszczaka.”
Kto nie z nami, ten z Kremla. Temu też się już nikt nie dziwi. Żaba została ugotowana dawno temu – teraz smętne truchło pływa tylko nieśpiesznie niesione prądem brunatnej brei.

 

Wybory prezydenckie w Turcji. Oficjalnie: Recep Tayyip Erdogan zwyciężył w drugiej turze.
Czasem noc się przedłuża.

Oceń artykuł

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.