Konkordat

Konkordat

Konkordat od dawna jest kością niezgody. Dziś staje się przysłowiowym gorącym kartoflem, bo zbliżają się wybory. Media społecznościowe aż kipią od radykalnych deklaracji. Wszystkie zmiany w stosunkach państwa z Kościołem są bezsensowne, jeśli Polska nie zerwie jednostronnie (to w domyśle) konkordatu. Tymczasem niestety sprawa nie jest tak prosta i oczywista.

Aż dwie trzecie ankietowanych w ogóle nie potrafi powiedzieć, jakie kwestie reguluje konkordat. Wiedza pozostałych (jednej trzeciej społeczeństwa), jak można sądzić, opiera się na informacjach i komentarzach czerpanych z mediów.

Ta konkluzja wynika z badania CBOS już w roku 1994, zanim konkordat został ratyfikowany. Można znaleźć późniejsze badania, które pokażą, ze w tym zakresie nie zmieniło się nic. Wiedza prawna Polaków jest druzgocąco kompromitująca ich jako członków społeczeństwa obywatelskiego. Jesteśmy in gremio ignorantami!

Art. 25.
1. Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.
2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
3. Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.
4. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.
5. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami.

Można się zastanowić, czy ktoś z facebookowych lub twitterowych krzykaczy, a także niektórych (głównie lewicowych) polityków, przeczytał konstytucję. I jak widzą szansę na zmianę konstytucji w ciągu najbliższych lat? Zwykle ten aspekt pomijają, zagłuszając pytania oskarżeniami o sprzyjanie Kościołowi (słynne: Tusk nie jest wiarygodny). Można się zastanawiać, czy zależy im na realnych zmianach, czy też chodzi o bezproduktywną nawalankę w przeciwników politycznych. A może zwolennikom zerwania konkordatu marzy się zmiana w stylu Kaczyńskiego (Konstytucja się nie zgadza? Tym gorzej dla konstytucji.)

W perspektywie krótkoterminowej uważamy za konieczne przywrócenie przestrzegania zapisów konkordatu oraz jego renegocjację w części, w której jego zapisy uległy dezaktualizacji z powodu upływu czasu oraz zmian społeczno-kulturowych, które zaszły w Polsce przez okres obowiązywania tej umowy.

Żadna poważna partia nie postuluje idiotycznych i nierealnych działań. Nawet radykalne Razem (powyżej cytat) ma realistyczne postulaty. I bardzo dobrze. Krzykacze jednak nie ustają w bombardowaniu mediów. A tymczasem w aspekcie krótkoterminowym i błyskawicznym są możliwe inne i skuteczne działania. Po pierwsze, likwidacja funduszu kościelnego. Po drugie rygorystyczne przestrzeganie ograniczeń dotyczących religii w szkołach (nie trzeba zmieniać prawa, tylko przestrzegać istniejącego w sposób bezwzględny). I wreszcie po trzecie skontrolować nienależne przepływy pieniędzy do rozmaitych kościelnych biznesmenów. Zakwestionować je, kazać zwrócić pieniądze i pilnować, by do takich patologii już nie dochodziło. Tylko tyle. I Tusk ma rację, to się da zrobić w ciągu stu dni po wyborach.

5/5 - (2 votes)

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.