Ta inwazja nie zaczęła się teraz. Inwazja ruskich trolli trwa od dawna. Jednak wciąż wiele osób lekceważy zagrożenie, a co gorsza, nabierają się na kłamstwa, fakenewsy i manipulacje. Niektóre z nich są wyjątkowo parszywe, inne zdumiewająco głupie, a łączy je to, że wymyśla je rosyjska centrala. Od czasu, gdy Twittera przejął Elon Musk i zmienił nazwę na X, to nastąpił tam ogromny renesans fałszywych kont. Piszą po polsku, ale rosyjska proweniencja jest zwykle widoczna niczym długie barchanowe gacie wystające spod zbyt krótkiej sukienki.
Inwazja ruskich trolli cechuje się bardzo różną tematyką. Od zjawisk dotyczących globalnej polityki, poprzez wszelkie teorie spiskowe, do tzw. życiowych problemów zwykłych ludzi. Na powyższym obrazku możemy przeczytać, treść jednego z takich wpisów. Nie wstawiam odnośnika, żeby nie podbijać owego konta.

Nie trzeba być specjalistą z zakresu językoznawstwa, żeby domyślić się, iż zwrot „hańba na was” nie jest typowy dla języka polskiego. Po polsku ktoś kogoś hańbi, lub hańbi się, ewentualnie okrywa się hańbą (lub kogoś), ale też coś lub ktoś przynosi hańbę (komuś). Można ewentualnie użyć sformułowania że hańba spada na kogoś, ale to jest rzadsze. No i bez tego „spada” nie funkcjonuje. Z kolei idiom „sczeznąć na Kamczatce” jest w tym tekście jak ogromna flaga z godłem Rosji. Powiewa i łopocze. To typowo rosyjski zwrot i w naszym języku praktycznie nie występuje. Dlaczego? Może dlatego, że my nie mamy Kamczatki? Po polsku można ewentualnie kogoś wysłać na „koniec świata” lub kazać mu „zdechnąć na końcu świata”.

To jest stała praktyka rosyjskiej dezinformacji. Pewnie cała ruska trollerka rocznie kosztuje Adolfowicza Putlera mniej, niż jeden pocisk balistyczny – a jakie militarne korzyści! Nie wiem, czy zauważyliście, ale antyszczepionkowa histeria rozpętana za czasów Covida opierała się na takich samych fejkowych kontach we wszystkich językach europejskich… Po zestrzeleniu samolotu malajskich linii lotniczych przez Rosjan nad Ukrainą holenderscy naukowcy opracowali nawet raport na temat działania ruskiej trollerki w sieci. Dlaczego holenderscy? Bo w samolocie większość pasażerów stanowili Holendrzy. Wnioski były przerażające: ilość dezinformujących postów w całej Europie w 12 godzin po katastrofie przekroczyła 200 tysięcy… A to było ładnych parę lat temu. Jeszcze nie było wojny hybrydowej, Technika AI i botów była mniej zaawansowana. Nie dziwmy się, że polski Internet zalewa fala ruskiej propagandy, skoro co najmniej dwóch kandydatów na urząd prezydenta jest niemal jawnymi agentami rosyjskiej racji stanu! Pamiętajmy: WOJNA HYBRYDOWA NAPRAWDĘ TRWA.