Zofia „bug horror włoszczyzna” Klepacka, usłyszała w prokuraturze radosny zarzut przejęcia nieruchomości w sposób troszeczkę nielegalny. Chodzi o kwadrat w Warszawie, a więc bardachę sporej wartości. Otóż zdaniem pana proroka, Zosia była uprzejma, działając wspólnie i w porozumieniu z rejentem, sporządzić akt notarialny z własnym dziadkiem.
Nie byłoby kłopotu, gdyby dziadek był na chodzie. Niestety nestor rodu był w stanie „na weselu już nie zatańczy” co wykluczało z oczywistych względów, podpisanie umowy notarialnej zgodnie z prawem, czyli przy zachowaniu zdrowych zmysłów. Póki co Zosia się do zarzutów nie przypucowała, a wścibskim pismakom każe profilaktycznie spierdalać, gdyż jak się raczyła wyrazić, sprawa jest mocno rodzinna.

Rodzina jak wiadomo jest święta, natomiast okrutnie religijnej sportsmence najprawdopodobniej to nie przeszkadzało w wyjebaniu dziadka na lewe sanki.
