Ordo Iuris. Nowe porządki.

Nie sądziłem, że jeszcze cokolwiek wymyślonego przez Ordo Iuris będzie w stanie mnie zaskoczyć lub rozbawić. Tym razem strażnicy ładu i porządku moralnego na ziemiach Rzeczypospolitej Polskiej postanowili wydać poradnik: „Wolność słowa, sumienia i wyznania w miejscu pracy”. Nie będę tego „linkował”, przecież każdy zainteresowany, w ciągu kilkunastu sekund znajdzie informacje na ten temat. Wyrażam natomiast głęboką nadzieję na to, że po ten „podręcznik” nie sięgnie jakaś szczególnie duża liczba tych, do których jest on adresowany. W przeciwnym razie, w najbliższym czasie np. podczas robienia zakupów możemy być świadkami wielu bardzo nieprzyjemnych sytuacji. I tak, mężczyzna kupujący kajzerki na śniadanie, będzie zmuszony do udzielenia Pani ekspedientce odpowiedzi na pytanie, na którą partię polityczną ma zamiar głosować. Jeśli trafi źle, Pani sprzedająca powołując się na tzw. klauzulę sumienia, karze mu wypierdalać do innego sklepu, bo u niej „żadne wykolejone elgiebety czy inne dewianty, bułek kupywać nie będą!”. Z drugiej strony, kierowca taksówki odmówi kursu małżeństwu (nie daj Boże jeszcze kościelnemu!) chcącemu jechać (jest np. paskudna, deszczowa niedziela) do kościoła na mszę świętą, bo przecież „tam gwałcą małe dzieci, Rydzyk to złodziej, Watykan to siedlisko zła i rozpusty, a w ogóle to żadnego Boga przecież nie ma, bo tak napisali w tygodniku NIE!”. Następnie z uwagi na to, że jest bardzo przecież tolerancyjnym lewakiem, poślę w ich stronę kilkadziesiąt epitetów. Na jednym wdechu. I odjedzie na postój, gdzie na ekranie swojego telefonu, w grupach „anty PiS”, będzie wyrażał swoje ubolewanie i wypisywał, jak to bardzo jest przerażony brakiem tolerancji w tym kraju.
ZDECYDOWANIE NIE IDŹMY TĄ DROGĄ!

Moje poczucie nierzeczywistości pozwala mi jednak na wyobrażenie sobie, że po uzyskaniu parlamentarnej większości przez jakichś skrajnych fundamentalistów, niektóre sugestie i porady spłodzone przez Szanownych Przedstawicieli Ordo Iuris znajdą odzwierciedlenie w postaci wprowadzonych do polskiego porządku prawnego (o ile coś takiego jeszcze w ogóle istnieje) przepisów. Wówczas bez jasnych i pozadyskusyjnych dowodów na to, że ten ktoś obok to sakramentalny współmałżonek, nie będzie szans na wynajęcie pokoju hotelowego z jednym łóżkiem. Hotelarz nie zaryzykuje bowiem otrzymania mandatu w kwocie kilku tysięcy złotych oraz wpisu na ogólnodostępną listę „podmiotów współwinnych udziału w grzechu sodomii”.
I nie wiem zupełnie z jakiego powodu, oczyma wyobraźni widzę Szanownego Pana Posła Grzegorza Brauna, przeprowadzającego w restauracji lub w obiekcie hotelowym kontrolą poselską w przedmiotowej sprawie. Myślę, że mogłoby to wyglądać mniej więcej tak:

„Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Proszę mnie natychmiast wpuścić! Jestem posłem na sejm Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej. Proszę na mnie nie napierać. Pan narusza moją nietykalność osobistą. Łamie mi Pan rękę. Ratunku! Policja! Proszę się odsunąć. Chcę bezzwłocznie rozmówić się z osobą odpowiedzialną za ten przybytek. Pan dokonuje bezprawnej inwazji na moje miejsca intymne. Pan jest pospolitym chuliganem i złoczyńcą. Ja tu pełnię czynności niezbędne do wykonywania mandatu posła. Czy ci państwo, którzy przy stoliku w rogu jedzą barszcz ukraiński (pomijam już, że samo to jest godzeniem w polską rację stanu!) złączeni są świętym i nierozerwalnym (no, prawie) sakramentem małżeństwa?! U tego pana na palcu nie widzę obrączki! A więc są to łajdacy i prostacy. A czy w sobie rzekomo zakochani, ten pan i pani z pokoju nr 69 na trzecim piętrze są po ślubie?! Kategorycznie i niezwłocznie domagam się wydania mi odpisu aktu stanu cywilnego. To jest wstyd i hańba. Sodomici. Po raz kolejny upominam Pana, proszę na mnie nie nastawać! Pan jest niedotleniony. Proszę mnie natychmiast wpuścić, działam w imieniu Obywateli Rzeczypospolitej! Wszyscy będziecie wisieć! Szczęść Boże„.

 

Zdjęcie prototypu łóżka hotelowego (model Ordo Iuris) pochodzi z profilu facebookowego Pana Jacentego Cykowskiego 

5/5 - (1 vote)

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

2 Komentarze

  1. Hej, Witku. Mam niestety nowy komputer (albo stety) i nie pamięta haseł. Chciałbym wrzucić nowy art, ale w polu kontakt masz niestety manianę:) Wybacz, że ładuję się przez komentarze, ale, po namyśle, to jedyna forma kontaktu. Simon.

Komentowanie jest wyłączone.