W jednej z zamojskich restauracji tydzień temu odbyła się libacja pod hasłem „Kto dogoni psa?” z udziałem funkcjonariuszy milicji. Na melanżu troszeczkę sponiewierało młodszego inspektora Dariusza G., pełniącego funkcję zastępcy komendanta powiatowego policji we Włodawie, który wyszedł na zewnętrzną aby się nieco przewietrzyć, dać odetchnąć wątrobie i wyjarać szluga przy okazji. Ponieważ Darkiem rzucało jak kutrem tuż przed zatonięciem, zwrócił on uwagę funkcjonariuszy patrolujących rewir. Zapytali oni Dariusza czy mogą ewentualnie w czymś pomóc, ale młodszy inspektor był tego dnia wyjątkowo asertywny. Więc w wiązance słów cierpkich wyjaśnił krawężnikom, że powinni spierdalać i to migusiem. W przeciwnym razie mogą dostać po listwie na ryj i się skończy babci sranie.
Nie tylko granatniki służą milicji do zabawy
Patrol był bystry i w locie zrozumiał, że pchanie się w gips jest z gruntu pozbawione większego sensu. I chłopaki pojechali na pączki lub zawinąć jakieś nastolatki , celem pokazu walk kogutów na wersalce. Tymczasem Darek postanowił powrócić na ochlajparty, żeby się doprawiać gdyż dostał od wątroby zielone światło. Niestety przekomarzając się z kolegami po fachu, przeoczył moment w którym zamknięto restaurację. Poddany sporej frustracji Dariusz postanowił zdemolować lekko drzwi, aby obsługa mordowni wiedziała iż jakieś zasady savoir-vivre jednak obowiązują. Po sparingu z drzwiami Darek postanowił udać się do hotelu w którym miał zarezerwowaną kimkę. I tak też bez zbędnej zwłoki uczynił. Niestety prawdopodobnie podczas awantury ze stolarką okienną, doznał on awarii błędnika i w hotelu wpierdolił się do pokoju obcym ludziom, czyniąc przy okazji lekki chlew. Do Darka wezwano więc policję, która odnotowała w kajetach wszystkie osiągnięcia zastępcy komendanta, zusammen z tym w wydychanym powietrzu. Zostały one przyjęte z uznaniem i Darek został po ponad 25 latach wyjebany z roboty na zbity pysk, a prokurator się jeszcze rozgląda czy Darek nie zasłużył na jakiś akt oskarżenia.
Funkcjonariusze ostatnio mają zajebiście dobrą passę jeżeli chodzi o próby dorównania swojemu szefowi w głupocie. Media nie poinformowały czy w libacji brał udział obywatel Jaworek, poszukiwany od prawie dwóch lat za wyeliminowanie rodziny.
—
Obrazek wiodący z internetu, niestety nie udało się zidentyfikować autora.
Tytuł satyry „Nie tylko granatniki” i podtytuł pochodzi od redakcji.
