Dziś 12 grudnia policja zwróciła się do prokuratury o wydanie listu gończego za byłym wiceministrem sprawiedliwości Marcinem Romanowskim, który podejrzany jest o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i wyprowadzenie z budżetu państwa wielu milionów złotych. Uciekający Romanowski to swoisty symbol ośmiu lat rządów PiS. Nie jest pierwszym umoczonym w afery, który usiłuje uciec. Wcześniej uciekł Paweł Szopa, właściciel, popieranej przez ówczesny rząd PiS, firmy „Red is Bad”. A także były szef Państwowej Agencji Rezerw Strategicznych Michał Kuczmierowski, który obecnie siedzi w brytyjskim areszcie i czeka na proces ekstradycyjny. Z PiSem niedługo będzie się kojarzyć głównie słowo „ekstradycja”.
Uciekający Romanowski to również najśmieszniejszy polityk tzw. Zjednoczonej Prawicy. Najpierw chronił się za immunitetem. Gdy sejm zabrał mu immunitet, poszedł do prokuratury w piątkowe popołudnie i szydził, że nikt z nim nie chce rozmawiać. Wiadomo, że bez decyzji sejmu na piśmie prokuratorzy nie mogli mu przedstawić zarzutów. Potem przez wiele miesięcy zasłaniał się immunitetem Rady Europy. Gdy ten stał się nieważny, sytuacja się zmieniła.
Sąd uznał, że Romanowski powinien zostać aresztowany na trzy miesiące, bo nadal jest obawa, ze będzie próbował wpływać na zeznania świadków i mataczyć.Zwolnienia lekarskiego przedstawionego przez adwokata sąd nie uznał za przeszkodę. Rozpoczęła się akcja według scenariusza znanego już ze sprawy związane z Ziobrą. Romanowski nagle strasznie zachorował. Poseł Michał Wójcik alarmował na portalu X: Jeśli coś się stanie posłowi @MarRomanowski, rząd będzie miał krew na rękach!
Umieścił też dramatyzowane zdjęcie podejrzanego.

Tymczasem już na drugi dzień okazało się, że ten obłożnie chory podejrzany zniknął. Niedawno jeszcze leżał na szpitalnym łożu, a teraz fugas chrustas. Policja po sprawdzeniu miejsc, w których ewentualnie mógł przebywać, zwróciła się do prokuratury o wydanie listu gończego. Oczywiście na razie zagadką jest dokąd uciekł Romanowski. Typowane są różne kierunki – od Albanii po Białoruś.
