Trumian Dance

12 marca roku pańskiego 2025, który to rok nadspodziewanie jednak nadszedł w czasach zaraz morowych i wojen (wbrew ogólnemu oczekiwaniu końca świata) Unia Europejska uchwaliła rezolucję o wspólnej obronności. W sytuacji wyboru na fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej ewidentnego wariata, który chce anektować Grenlandię, zabrawszy ją Danii, a jednocześnie żąda od Danii importu jajek; szajbusa, który tańcuje przed Białym Domem, kręcąc reklamówki Tesli jak handlarz samochodów (chociaż tu, przyznajmy, odpowiedni ymidż ma); bałwanka o inteligencji takiegoż handlarza a narcyzmie słonia, który uroił sobie, że Putinowi WYTŁUMACZY przez szeroko zakrojone ustępstwa, jak ten człowiek dobrej woli w sumie błądzi – Unia Europejska, a w niej szczególnie Francja, Wielka Brytania (na razie poza Unią, ale poczekamy, zobaczymy) i Niemcy, to w zasadzie nasza ostatnia deska ratunku. Jesteśmy z tymi państwami związani od ćwierć wieku wciąż zacieśniającymi się więzami gospodarczymi, kulturowymi, obronnymi i – nie bójmy się tego słowa – nareszcie sentymentalnymi. A dwa z nich mają broń atomową.

Rząd Donalda Tuska, tego naszego specjalisty od win wszelakich, stanął na uszach i jednym z głównych filarów tej rezolucji uczynił projekt, który nazywa się „Tarcza Wschód”. Projekt zakłada, że wschodnie rubieże Unii znajdą się w jej szczególnej uwadze, a z ośmiuset miliardów euro planowanych na obronność Europy lwia część ma iść na zabezpieczenie jej wschodniej flanki – a więc także i polskiej granicy.

Co na to jedyni prawdziwi patrioci i katolicy? Nasi jedyni prawdziwi Polacy, pod dumnym herbem Kaczki saute i Orła Białego? Ci, co to płaczą rytualnie, jak to nas Francja i Anglia w 1939 zdradziły (choć przystąpiły do wojny odpowiednio trzeciego i czwartego dnia!)
Co do Konfederusji zaskoczeń nie było. Każdy przytomny wie, po czyich to jest pieniądzach, i pozbycie się przez ten putinowski twór Brauna, który latał z gaśnicą, gasząc nią menorę w dniu zaprzysiężenia polskiego rządu, tudzież fotografował się beztrosko na ulicach Moskwy z ruskim szpionem GRU Swirydonowem, nic tu nie załatwia. Internet jest zalany postami tych renegatów: a jakże, wszędzie przypomnienie, jaki to z Tuska Niemiec, a potem szlochy i żale, po co to my wspomagamy Ukrainę. Pani Hernik Zajączkowska mi szczególnie ostatnio zaimponowała w tem względzie, bo właśnie to chciałem usłyszeć: och, jakże ona kipi pogardą do niemieckości Tuska (który po niemiecku ledwie parę słów kleci, a jest Kaszebą z dziada pradziada), jakże ona przelewa swą pierś z lewa na prawo i odwrotnie odważną pogardą co do piętnowania tyej pazernej i bezczelnej Ukrainy, jakże ona drwi z oddawania suwerenności Polski Unii Europejskiej w celu wspólnej obrony! Bo nie wiem, czy wiecie, mężulek pani Hernik Zajączkowskiej robi świetne interesiki na futrach z Ruskimi. No i szkoda by było takiej owocnej współpracy, zatem za obronę muszą nam wystarczyć futerka, a na ruskich nie ma co za bardzo szczekać – trzeba na Niemców i tych biednych Ukraińców, którzy wykrwawiają się także po to, żeby krwawe zagony skośnookich Hunów nie rozlazły się po Europie. A, przypominam, razem z Bałtami jesteśmy pierwszym przystankiem na tej drodze, jakże dogodnym do zgwałcenia i ograbienia. Jest co prawda jakiś taki nowy szlif w Konfederusji, jakiś taki świeży powiew, odmłodzenie, mrugnięcie do młodego elektoratu… Otóż wywalili najpierw nieśmiertelnego pajaca Korwina, który przez sen przed kamerką internetową mruczy, zdaje się, „Jego Ekscelencja Putin”. Wywalili Brauna i schowali nieco Berkowicza, którzy to dwaj panowie za punkt honoru postawili sobie – o galopująca abstrakcjo – usunąć z polski Żydów.

Ale to na nic. Bo ich siłą napędową, wehikułem, który miał z nich zrobić drugie AfD, gamechangerem, czarnym koniem – został niedojrzały przygłup z doktoratem dowodzącym upadku polskiej edukacji. Nie wierzycie? To posłuchajcie od trzydziestej minuty, zaiste, pouczające:

https://www.cda.pl/video/1510495990

Oczywiście Grabowski wyłuszcza tylko to, co i tak jest oczywiste dla ludzi co nieco ogarniętych: koleś, który spitala przed pytaniami hulajnogą, który zmienia zdanie co dwie minuty, który, mając kancelarię podatkową, nie potrafi załatwić takiego prostego obiegu dokumentów, żeby dostać dotację na partię od PKW – to jest akurat taka pożyteczna bidula, który w obecnej sytuacji Wowce pasuje, jak nikt. No, może poza Kaczyńskim:)

Ooooo, to, powiecie, trudniejsze. Skoro tyle napisałem o tym pyzatym niedorozwoju Mentzenie, to co tu dopiero za litania będzie o PiSie!
Nie będzie. PiS to Kaczyński, a Kaczyński to PiS. Te jego manekiny udające polityków, to tylko pacynki na jego brudnych rączkach. Program „Tarcza Wschód” wcisnął Europie jako nasze zabezpieczenie rząd Tuska. A skoro Tuska, to ta intrygancka gadzina przepojona chęcią zemsty na innych ZA SWOJE WINY, ten psychopatyczny jątrzyciel, który podzielił naród na pół, zawsze powie „nie”. On odda wolność, niepodległość, bezpieczeństwo, dla własnego ego. A całe te jego partie są tylko zapleczem.

I tak oto dochodzimy do kwestii zawartej w tytule.
Słyszeliście o sprawie pani Barbary Skrzypek? Na pewno. Trudno było nie słyszeć.

Z Wikipedii:
„W połowie września 1980, tuż po podpisaniu porozumień sierpniowych, podjęła pracę w Urzędzie Rady Ministrów PRL. Przez dziewięć kolejnych lat pracowała tam u boku czterech premierów PRL, kolejno: Józefa Pińkowskiego, Wojciecha Jaruzelskiego, Zbigniewa Messnera i Mieczysława Rakowskiego. Pełniła funkcje starszego referenta i starszego statystyka w kancelarii tajnej, w gabinecie premiera oraz w gabinecie szefa URM gen. Michała Janiszewskiego. W URM była zatrudniona do 10 września 1989. Wówczas przeszła do pracy w Kancelarii Prezydenta PRL gdzie została ponownie sekretarką gen. Janiszewskiego jako szefa Kancelarii Prezydenta PRL Wojciecha Jaruzelskiego.
W okresie związania z PiS pełniła funkcję szefowej kancelarii oraz dyrektora biura prezydialnego partii. Była pełnomocniczką Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego – głównego udziałowca spółki Srebrna, w której sama również posiadała dwa udziały. W 2020 przeszła na emeryturę.”

Otóż, dla niezorientowanej młodzieży, jeśli takowa tu w ogóle zagląda: na tyle was cenię, że Jaruzelskiego, mam nadzieję, przedstawiać nie muszę. Co do generała Janiszewskiego – od połowy lat osiemdziesiątych w polskim wojsku trwała cicha walka między generałami stroniącymi od Moskwy a tymi, którzy na Kremlu czuli się jak u siebie. Tak, zgadliście, to między innymi Janiszewski apelował do rozdartego wtedy Jaruzela, żeby wezwać „na pomoc wojska radzieckie”. I kolejna ciekawostka: „W 2007 roku Instytut Pamięci Narodowej zakończył śledztwo w sprawie stanu wojennego i WRON. W akcie oskarżenia przeciwko „członkom związku przestępczego o charakterze zbrojnym” znalazły się nazwiska twórców stanu wojennego: generałów Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka, Floriana Siwickiego i innych. Nie było tam jednak Janiszewskiego. Dlaczego? Prokurator wyjaśniał, że niemożliwe jest postawienie w stan oskarżenia zmarłych podejrzanych, do których zaliczono generała. Tyle że w 2007 roku Janiszewski żył. Zmarł dopiero niemal 10 lat później […]” [TVN24]

Ja tam nie wiem. Może i pani Barbara była tą miłą, dającą się lubić osobą, która tylko przekładała papierki. Może to po prostu zwykła sekretarka była, oddana szefom, profesjonalistka w robocie administracyjnej, nawet skłonny jestem wierzyć, że tak było. Serio.
Ale to machina kaczej rewolucji napędzała zbiorową szajbę plebsu o „układach”, „esbekach” i postkomunistach, to propaganda klejona tymi małymi żoliborskimi rączkami ryczała setkami gardeł swoich zniewolonych i kupionych umysłów o „resortowych dzieciach”, to kacza rewolucja kuła swój etos w micie o „układach”, teczkach i esbekach…
Kiedy u narodzin Porozumienia Centrum stał pezetpeerowski bankier Quandt, kiedy skorzystali z postpezetpeerowskich pieniędzy z FOZZ, kiedy skarbnikiem interesów naszej jakże antykomunistycznej kaczki był tajny agent SB Kujda, a gdy to wyszło, Kujda za karę został kopnięty przez Kaczkę na stanowisko wiceministra, to wszystko było w porządku. Bo, widzicie, Tusk z Komorowskim postkomuniści:)
Ale to jeszcze nic. Nasz wódz nieomylny i strateg bliźniaczy zechciał zrobić ministrem obrony człowieka, który ma w swoim otoczeniu byłych ubeków (niejaki Luśnia) i agentów GRU powiązanych z mafią sołncewską… I ten człowiek definitywnie rozbił w pięć lat wszelkie polskie kontrakty na broń zagraniczną (zwłaszcza europejską) oraz zniszczył krajowy przemysł obronny. Prowadząc jątrzącą komisję w sprawie zamachu, którego nie było, ale i tak był winą Tuska.

Tak, tak, to właśnie ci specjaliści od „esbeków” i „Targowicy”. Ci, którzy, kiedy PO odebrało wysokie emerytury prawdziwym esbekom, podłączyli się jak gówno do okrętu i parę lat później zabrali te emerytury sprzątaczkom pracującym u esbeków. Bo przecież w oczach swojej sekty nie mogą być gorsi, i to właśnie oni tym wiekopomnym gestem zrobili „dekomunizację”.
Ci, którzy za wodza mają naszego nieszczególnie sympatycznego Jaruchę, który to za zaufaną sekretarkę i powiernicę, sportretowaną nawet przez Górskiego w „Uchu prezesa” miał… sekretarkę Jaruzelskiego i Janiszewskiego. Z nieobciętą emeryturą, jak się zapewne domyślacie.Tak, to dokładnie ci sami, którzy głosują przeciwko wspólnej polityce obronnej Europy, Naszej ostatniej nadziei.
Powtarzam to do znudzenia, wiem, że to się już opatrzyło, ale nie sposób to pominąć: domyślam się, jak Kaczyński nienawidzi wrogów, ale wprost nie jestem w stanie uwierzyć, jak gardzi swoimi wyznawcami.
Taka hipokryzja, a oni… nic. Zaorani. Prostymi hasłami o strukturze cepa: o patriotyzmie, religijności, wartościach…
Rzekłbyś: możesz śpiewać, jakiś to czysty patryjota i oyebać ludzików z ponad stu miliardów, narazić byt narodowy w geopolityce, poszczuć na siebie dwie połówki narodu, możesz z wad narodowych zrobić cnoty, a z przyzwoitości zdradę.
I nadal jak żaba w tęczę patrzy na ciebie ćwierć narodu…

**
A skoro są tak durni, to czemu nie skorzystać? W sobotę zaraz po śmierci pani Skrzypek przeczytałem na znajomym forum apel pewnej miłośniczki prezesa wszystkich prezesów: dajcie jej spokój, ciszę, nie tańczcie na jej grobie.
Odpowiedziałem: daj Jarkowi dwa dni.
Podziwiajcie to paso doble, jak siedemdziesięcioletnia prokurator Wrzosek wpędziła do grobu sześćdziesięcioletnią schorowaną staruszkę Skrzypek, podziwiajcie paradoks czasowy, który polega na tym, że zeszła trzy dni po przesłuchaniu przez Wrzosek, a jeden po „przesłuchaniu” przez Jara, poczytajcie opinie pisiej sekty o „siepaczach Bodnara”.

Zajęło to dokładnie dwa dni, o których pisałem (bo w środku była niedziela). I rozpoczął się taniec na trumnie, z regularnością jak w zegarku.

I nic, że pani Basia .musiała porozmawiać po pobycie w prokuraturze z Jarkiem. Szczegół.
A MUSIAŁA.
Wątpicie?

Jednakowoż jest jeden pozytyw. Miesięcznice, trumny, histeria, ciągłe podkręcanie schizy w oddanym betonie… ci ludzie w końcu się gubią. Umówmy się: i tak nie są tytanami intelektu, skoro wstąpili do armii kaczej rewolucji, ale tu teraz im każą płacić na Rydzyka, TV ZaRublika, fundusz wyborczy PiS… Jak ro połapać?
No i bandzior Matecki został na lodzie, Mafia się ratuje, mafia nie ogarnia pomniejszych żołnierzyków. Na protest przed aresztem dla tego defamatora, złodzieja i człowieka odpowiedzialnego za śmierć młodego człowieka przyszło dwanaście osób.

Bo widzisz, Matecki, jakbyś się zawinął, to byśmy zatańczyli, a tak, to ty dla nas po nic…

Oceń artykuł

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.