Po wizycie Karola Nawrockiego w USA prawa strona sceny politycznej jest w zachwycie, część dziennikarzy również. Na ewentualne sygnały ostrzegawcze mało kto zwraca uwagę. A tymczasem analizując spotkanie warto powiedzieć coś o tym co komunikuje mowa ciała obu prezydentów. Zdjęcie z serwisu Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej skłania bowiem do zastanowienia. Nie będę się więc pastwił nad angielskim Nawrockiego, który powiedział, że „Mayor Krakowian lost two childrens” (burmistrz Krakowian stracił dwoje dzieci). To nie jest ważne. A po żenujących scenach z udziałem prezydenta Dudy i tak jest lepiej.
Symptomatyczne jest jak bardzo przez ostatnich 10 lat obniżyliśmy poprzeczkę wybieranym przez nas politykom. Jednak to tylko dygresja. Mowa ciała Karola Nawrockiego w różnych sytuacjach przekazuje to, co z kampanii wyborczej o nim wiemy. Od lat obracał się w środowiskach kibiców, choć może raczej kiboli. To środowisko, w którym liczy się fizyczna siła i umiejętność przywalenia komuś pięścią. Mam dziwne wrażenie, że mówiąc o „męskiej rozmowie” na posiedzeniu radu gabinetowej, Nawrocki w głębi duszy miał na myśli wyzwanie Tuska do walki na pięści.
Kto jest samcem alfa?
Cała postawą w różnych sytuacjach prezydent Nawrocki komunikuje, że jest silny i gotowy do walki. Ramiona naprężone, ręce zawsze wysunięte przed tułów, nogi w lekkim rozkroku. Nawet wtedy, gdy powinien stać na baczność, np. podczas hymnu. Na zdjęciu ze spotkania w Białym Domu też to widać. Nawrocki komunikuje jestem silny, zwarty i gotowy. Oczywiście pięść nie jest wymierzona w Trumpa, ale to raczej zachęta, „chodź ze mną, spuścimy komuś łomot”. Mina i gestykulacja Trumpa raczej mówi: „to ja jestem tu samcem alfa, ja rządzę, a ty siadaj tam, gdzie ci wskażę”.
Czy Karol Nawrocki będzie miał doskonałe stosunki z Donaldem Trumpem? Wątpię. Miękki i potakujący Duda był da Trumpa lepszym kompanem. Nawrocki ma zgoła błędne przeświadczenie, że może odegrać większą rolę, niż Trump mu przeznaczy. Pogłoska o tym, jak nie chciano dopuścić Nawrockiego do głosu po tym jak usiłował edukować Trumpa i innych przywódców z historii Bitwy Warszawskiej, może być prawdziwa. Trump na pewno nie polubi kogoś, kto będzie chciał go pouczać.
zdjęcie: Mikołaj Bujak KPRP
