Pęknięcie tektoniczne

No i stało się. Złodzieje już wiedzą, że ujdzie im na sucho, oszuści, że mogą oszukiwać dalej; kłamcy, że kłamstwo popłaca; szczuje – że szczucie profituje.
No i stało się. Wydawało się to nieprawdopodobne, a jednak. Cały czas mam w głowie ten sam obraz, wiem, że ostatnio powtarzam to wręcz obsesyjnie: za każdym razem (a było tych „razów” przez ostatnie trzydzieści lat tak wiele), kiedy mi się wydaje, że Jarosław Kaczyński nie może już bardziej zohydzić, ześwinić i poniżyć polską politykę, ten zdaje się mówić: „Potrzymaj mi piwo i patrz”.
No i stało się. Polska pękła na pół. Zaczęła się długa era niemiłościwie nam panującego Alfonsa I, panującego nad patriotyczną połową narodu i nad połową narodu będącą zdrajcami.
Prezydentem Polski został były sutener, który odliczał czas i pieniądze schadzek na korytarzach Grand Hotelu w Sopocie; człowiek, który brał udział w kibolskich ustawkach u boku takiego, który zarąbał nastolatka maczetą na śmierć; człowiek, który woził się z gangsterami; człowiek, który wyłudził od starego alkoholika mieszkanie; człowiek, który w podległej sobie instytucji nie płacił za wynajmowany apartament, prowadząc tam posuwistą dyplomację, podczas gdy żona spała trzy kilometry dalej. Człowiek, który właśnie wykluczył połowę Polaków z patriotyzmu i stał się twarzą partii nawołującej do nietolerancji wokół każdego, kto urodził się inny i specjalizującej się w przemysłowym szczuciu Polaków ma siebie… I – uwaga, uwaga – to człowiek, który został wybrany, ponieważ ma być emanacją wartości moralnych, patriotycznych, religijnych i rodzinnych. I co mogę z tym zrobić? Kompletnie nic. Ponarzekać.
To, co się stało, tłumaczy znacznie więcej z polskiej historii, niżbym chciał. Dziękuję tym, którzy chcieli zatrzymać rosnącą falę populizmu: była nas wszak prawie połowa. Niestety, trend jest, jak się wydaje, ogólnoświatowy, Wisły powstrzymać kijem się nie da, a lekcje sprzed stu lat (a w naszym wypadku i sprzed dwustu pięćdziesięciu) poszły w zapomnienie. No cóż, pora na kolejną burzę dziejową, bo wolność i ciepła woda w kranie chyba się znudziły, a najzwyczajniej młodzi ludzie mają już zbyt znaczące braki w edukacji historycznej. No to dostaną lekcje, których już nie da się nie odrobić. I to jest, obawiam się, już tylko kwestia czasu:(
Jeśli chodzi o młode pokolenie, przegraliśmy walkę. O ile zresztą ktoś w ogóle próbował ją podjąć, bo bardziej polegało to chyba na oddaniu pola bez walki. Myśmy sobie snuli teorie ustrojowe i polityczne przewidywania, podczas gdy ruska, chińska i miejscowa, populistyczna propaganda lała młodym do głów szambo hektolitrami. Za pomocą fejkowych kont, botów, farm trolli, tiktoków, dezinformacji lasowali tym młodym ludziom mózgi. A my? Zajmowaliśmy się swoimi sprawami.

To, że na alfonsa i kibola zagłosowały małorolne chłopy spod Rzeszowa czy Nowego Sącza, paniusie tkwiące pod suknią plebana i tuzy małomiasteczkowego establishmentu, które robią patriotyczne pikniki disco polo, to było do przewidzenia. Ktoś powie, że to, co piszę, to jest właśnie pogarda dla tych ludzi. Bo nie jesteśmy już w stanie rozgraniczyć niechęci do czyichś poglądów od niechęci do samej osoby. Jest zapewne całkiem spora liczba małorolnych chłopów spod Rzeszowa, pań leżących krzyżem w kościele i animatorów Domu Kultury w Skarżysku Kamiennej, którym głosowanie na Nawrockiego nie przeszło przez palce. Są też zapewne profesorowie z serca Krakowa, którzy się takiego głosowania nie brzydzili. Ja zresztą myślę, że ludzie z Podkarpacia, łódzkiego czy Polesia naprawdę nie chcą źle, tylko są po prostu od lat straszeni głupotami w rodzaju potwornych Niemców zjadających polskie noworodki, ofensywnych, potężnych gejów czyhających na pupska Janusza i Mirka i zgniłej Europy, co wszystkie baby na chłopów przerobi i mają zgoła dość marny ogląd sytuacji, taki rydzykowostęchły bym powiedział. Są zakładnikami przesądów i złej woli, które zyskały nobilitację od jednej z największych partii w Polsce, jej prezydentów i premierów, są zakładnikami otoczenia, miejscowych zwyczajów, sąsiadów, opinii… Tego do cholery, jaką propagandową telewizję mieli w wyłącznym zasięgu przez wiele lat! Kto wie w co wierzyłbym ja na ich miejscu?
Problem polega na tym, że tych głosów byłoby alfonsowi nieco za mało, a znalazł je gdzie indziej.
On niestety dość wyraźnie wygrał w grupie wyborczej 18 – 29 lat, wśród gówniarzy, którzy już nie znają Polski przed wejściem do UE, a są regularnie szczuci przez to całe proruskie, antysemickie i antyeuropejskie tałatajstwo Korwinów, Braunów i Mentzenów.
I to jest najgorsze, co się okazało w tych wyborach dla mnie. Bo to jest naprawdę kiepski prognostyk na przyszłość. A na granicy mamy wojnę:(
To ta nowa, przerażająca strona medalu. Z szczerzącą się jak z ponurej przeszłości mordą Braunów.
Zaglądam na strony zrzeszające subkultury młodych mężczyzn: to, co wyglądało parę lat temu jak nieco czarny humor i grubiańskie żarty stało się w ciągu kilku ostatnich lat przerażającym mainstreamem pokolenia. Rasistowskim, antysemickim, mizoginicznym i bezlitosnym dla jakiejkolwiek inności: frustracja tych młodych ludzi jest niewyobrażalna, bezrozumna, ale żarliwa. I właśnie wybuchła. A rosło to obok nas ostatnich lat parę i miałem wątpliwą przyjemność obserwować to na żywo.
To już nie jest wśród młodych mężczyzn margines. To jest niestety główny nurt. Rasizm, nietolerancja i ignorancja nie są już ekstrawagancją. Są modne, pożądane i powszechne. Jak sądzicie, do czego zaniedbanie tych ludzi przez tych, którzy winni byli ich wychować, doprowadzi? Bo obawiam się, że rezultat tych wyborów to tylko preludium…

A co z tą starą, już nam znaną, kaczą sekciarską opoką i betonem? A po staremu. Sądzę, że im bardziej skandaliczny i okropny kandydat, tym dla nich lepiej. Dlaczego? Bo oni chcą zrobić normalnemu światu NA ZŁOŚĆ. Bo chcą nim WSTRZĄSNĄĆ. Bo uważają, że w tym strasznym świecie swoich urojeń, który ich osacza, w świecie zgnilizny moralnej, zdrady, podstępu i spiskowych teorii, jedynym ratunkiem jest skandal i pójście na całość.
Jedną z powtarzających się sekciarskich kaczych mantr jest nieustające biadolenie na pogardę.
Co jest znamienne: to cała reszta bytu ma nimi nie pogardzać, to nas pouczają, że przegrywamy, bo mamy poczucie wyższości, to do nas pretensje, że nie jesteśmy delikatni i nie szanujemy uczuć. Ale nas można spokojnie nazywać Niemcami, zdrajcami, targowicą, esbekami… Jak wszystko w tej hipokrytycznej sekcie, w drugą stronę nic nie działa. I działać nie będzie, bo nie ma proporcji i rozsądku tam, gdzie jest ślepa wiara.
Jest jednak jeszcze coś poza tym kompleksem niższości, biorącym się z przeczuwanej niechęci do tego, że miłośnicy kaczyzmu oddali rozum za szklane paciorki. Jest jeszcze sumienie.
Otóż olbrzymia liczba członków kaczej sekty to ludzie emocjonalni, dobrzy, zaangażowani uczuciowo, naprawdę patriotyczni. I mimo swego zindoktrynowania nie są przecież całkiem ślepi. Przecież muszą widzieć, siedząc w swej oblężonej twierdzy, że każe się im nienawidzić mniejszości seksualne czy inne rasy w imię katolicyzmu, a drugą połowę narodu w imię nacjonalizmu. Mogą to sobie sklejać do kupy sznurkiem i taśmą klejącą internetowych memów i telewizji „ZaRublika”, ale nie są w stanie przecież całkiem wyłączyć podświadomości i sumienia.
Stąd to rozdrażnienie, próby nawracania na jedynie słuszną wiarę, agresja, ciągły atak i ciągła histeria. Ci ludzie cierpią, bo podświadomie czują rozdwojenie między tym, co oficjalnie wielbią, a tym, co jest rozumem i przyzwoitością. A przecież oni w głębi ducha są przyzwoici i chcą tacy być. Szatańskie, prawda?
W istocie moglibyście miłośników kaczyzmu podczas dyskusji po pupciach całować, czynić ciągłe zastrzeżenia i rewerencje, przepraszać za śmiałość posiadania własnego zdania – I DOSKONALE NIC TO NIE DA. Dalej będą was oskarżać o pogardę, bo pogarda nie bierze się z waszych komentarzy czy przekonań. Pogarda bierze się w istocie z tego, co oni sami podświadomie o swojej kaczej religii myślą, ale boją przyznać się sami przed sobą. To dlatego wstydzą przyznawać się do niej w sondażach. Co więcej, uznali sekciarstwo za tak istotną część swojej tożsamości, że jakikolwiek atak na ich poglądy jest natychmiastowo utożsamiany z atakiem na nich samych.
Stąd niemożność jakiejkolwiek abstrahującej dyskusji, rozejścia się w zgodzie z różnymi poglądami, jakiegokolwiek kompromisu.
Podwójnie szatańskie, nie?
Ale też i dlatego mam już serdecznie w dupie te wieczne pohukiwania, jaki to jestem pyszny w przekonaniu o swej nieomylności, bo to nie ja i nie większość narodu zacząłem rozmowę z poziomu „wy esbecy” i to nie ja, ani wy musimy udowadniać, że ta kawalerka to w sumie taka nie za duża była, hel rozpylono i były wybuchy, a kibolskie ustawki z pałami to męska niewinna przygoda. A patrioci to tylko i wyłącznie w Prawie i Sprawiedliwości, bo reszta to Niemcy, zdrajcy i esbecy.

Cóż więc z tym dalej? Co z tymi ranami, z podzieleniem społeczeństwa kaczą siekierą na pół? Co z kłótniami w pracy, autobusach, domach, rodzinach? Mamy się teraz poobrażać na sytuację i drugie pół narodu? Jak Wadim Tyszkiewicz jak Adam Szejnfeld, jak Lech Wałęsa i niezliczeni inni? Ja ich trochę rozumiem. Rozumiem rozgoryczenie Wałęsy, kiedy stwierdził, że to jeszcze jego ojczyzna, ale już nie jego kraj. Rozumiem, że pamięta zjednoczonych wspólnym szlachetnym porywem ludzi. Że pamięta oddanie władzy przez komunistów, którzy nagle nadspodziewanie dorośli do roli. Że pamięta sejm kontraktowy, tylko półwolny, a jakże dalece bardziej odpowiedzialny w trosce o państwo od tego cyrku, jaki mamy obecnie. Rozumiem gorycz i żal bohatera narodowego, który w trzy dekady został tak dokumentnie opluty, jak tylko Polacy ze swoimi bohaterami zrobić potrafią.
To jednak nadal jest Polska. Już inna. Ale Polska. W imię pokoleń, które oddały za nią krew, nie można jej oddać populistom, botom, tępej propagandzie i tiktokom. Naszej młodzieży nie wolno zostawić na żer rasistom i ksenofobom.
Bo z braku ludzi porządnych ci paskudni zajmą się nimi na pewno. JUŻ SIĘ ZAJĘLI.
A w końcu ta druga połowa narodu, ta, która żyje w matriksie strachu, niepewności, miksu poczucia niższości z wyższością, ci biedni ludzie, manipulowani przez jakichś spasłych politycznych szacherów z partii i hierarchii kościelnej – to są nasi Bracia i Siostry. Tej samej mowy, spuścizny, historii. Nie możemy obrazić się na życie i własną ojczyznę, bo jakiś zakłamany pętak tak chce. Bo to jest jedyna ojczyzna, jaką mamy.
Dlatego piszę ten tekst. Zniechęcony, przybity, zgorzkniały i zawiedziony. Ale piszę.

I na koniec ciekawostka. Od wielu lat zastanawiałem się i, jak sądzę, nie tylko ja, czy Antoni Macierewicz jest szaleńcem, czy cynikiem. Ten filmik wydaje się likwidować wszelkie rozterki w tej kwestii. Uwaga, to tylko fragment, nie wiem, czy to jest „instruktaż”, czy demaskowanie wrażych strategii, bo całości nie widziałem. Wiem już natomiast bez wątpliwości, że nasz patryjota smoleński jest DOSKONALE ŚWIADOM TEGO, CO ROBI.
Jeśli możecie, przekazujcie dalej…


PS: Niektórzy rozmówcy kochający prezesa wszystkich prezesów oraz niezmordowanego smoleńskiego patriotę miłością czystą i niewzruszoną, z którymi rozmawiałem, zarzucają mi pogardę między innymi z racji używania określeń „sekta”, „sekciarze” i „sekciarski”. Po obejrzeniu tego filmiku NADAL wierzą Antoniemu Macierewiczowi, co do jednego, bez wyjątku.
Macie zatem jakieś inne, lepsze określenia?

Oceń artykuł

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.