Premier bohater, wyślizgany Prezes, a gdzieś w tle nieśmiertelna wina Tuska.
Grubo!!! Krzywousty z kumplem dawał w długą przed milicją. Nie tylko z kumplem ale też z rachityczną rurką. Po rusztowaniach, kominach i dachach za siedmioma górami za siedmioma lasami.